Trzepnął ja konkretnie bo leżała dobrych kilka-kilkanaście metrów za przejściem dla pieszych... aż mi się słabo zrobiłam jak pomyślałam, że moje dziecko codziennie chodzi tamtędy do szkoły. Te przejścia są bardzo niebezpieczne, powinni tam progi zwalniające zrobić, może by się trochę uspokoili szaleni kierowcy.
buty leżały po stronie wewnętrznej jezdni czyli prawdopodobne, że znowu ktos mijał samochód który zatrzymał się przed pasami
Zyje
progi zwalniające na głównej ulicy?
A moze by tak jakies tablice informacyjne dla pieszych dajace do myslenia jak konczy sie wchodzenie na przejscie bez patrzenia sie czy przypadkiem nie nadjezdza samochód ????
mysle ze myslenie kierownikow , nie pieszych , bo niestety jadac droga gdzie stykaja sie dwa osiedle i piesi i kierowcy poruszaja sie tam gesto to kierowcy powinni troche myslec zapieszych , ja tez jakis czas temu oblany potem po sytuacji gdzie "wydawalo" mi sie ze samochod zwalniajacy przed pasami zwalnia po prostu a nie widzialem zadnego pieszego , ledwo sie zatrzymalem przed a raczej na pasach gdy zza samochodu wyszedl czlowiek, niestety nie zrozumie tego nikt jak nie przezyje i jeden drugiego bedzie uczyl i obrazal, prawda tez taka ze przepis zakazujacy wyprzedzania bezposrednie przed i na pasach nie bez kozery zostal ustanowiony i wystarczy sie trzymac tylko tej zasady , ktos hamuje obok pasow , ja tez , a juz na pewno nie dodaje gazu do wyprzedzania bo samo takie zachowanie tez jest karane
Ja też miałam podobną sytuację na wysokości Kauflandu, dlatego nie lubię jeździć ulicą Jana Pawła. Od tamtej sytuacji trzymam się prawej strony, a pas zmieniam tylko wtedy, gdy muszę skręcić, oczywiście w miarę wcześnie, aby ktoś zdążył mnie wpuścić. Ponadto, przyjęłam zasadę, że, gdy widzę pieszego zbliżającego się do pasów od razu podejmuję zamiar zatrzymania się, choćby ci z tyłu za mną mieli się zapluć na śmierć. Bo niestety jest taka presja tych z tyłu. Pewnie nie lubią za mną jechać, ale ja mam to gdzieś. Wolę się zatrzymać, niż mieć poważne kłopoty. Jeśli nie muszę to jeżdżę równoległą tzn. Polną, pomimo, że jej stan jest fatalny.
Dobrze piszesz, tak trzymaj. Jestem po twojej stronie.
Też tak robię. Nie chcę nikomu zrobić krzywdy.
Czy ty rozumiesz co piszesz ?!!!! Ta dziewczyna była na pasach ,samochód jeden się zatrzymał i ona weszła na pasy a drugi zamiast się zatrzymać to jechał z nadmierną prędkością i ja potrącił ,to nie wina tej dziewczyny tylko kierowcy!!!!!
Tak to sie konczy... najpierw burza medialna ze piesi maja pierwszenstwo przed samochodem, wszyscy o tym slyszeli... na szczescie pomysl upadl co niestety nie do wszystkich dotarlo i nie spowodowalo odruchu skrecenia glowy w lewa strone w celu sprawdzic czy nie jedzie samochod.
Kierowca ma myślec za pieszego? Żartujesz? A jak kierowca zasłabnie? A jak to będzie pijany?
Zasada jest jedna -wchodzi na jezdnię jak nic nie jedzie albo jest bezpieczna odległość, a nie włazić pod koła licząc, ze sie zatrzyma.
Przecież to chodzi o wasze zdrowie i życie! Wleziecie prosto pod koła w imię durnego przekonania, ze macie pierwszeństwo i kierowca musi się zatrzymać?
Nie wiem jak sytuacja wyglądała tutaj, więc nie bede komentować. Niestety przejeżdżałam obok, tuz po wypadku, jeszcze nie było pogotowia, nie mogę dojsć do siebie po tym widoku. Mam nadzieję, ze dziewczyna żyje.
Nie zrzucajmy winy jedni na drugich w obu przypadkach, kierowców jak i pieszych. Obydwum stronom powinno zależeć na życiu, KIEROWCO ZWOLNIJ! PIESI ZACHOWAJCIE OSTROŻNOŚĆ!
W afryce są tylko progi.
Na tym przejściu jest bardzo często, że jeden kierowca sie zatrzymuje, a ten za nim- zamiast też sie zatrzymać, mija go i pruje do przodu. Też miałam taką przeprawę, ale dzięki czujności - nie uległam potrąceniu. To chyba jest najniebezpieczniejsze przejście dla pieszych w naszym mieście.
Takie sytuacje zdarzały się bardzo często na przejściu koło Leclerka, kiedyś koło PG 3 a nawet tam dwupasmówki nie ma
Przykre, ja też kilkakrotnie w tym miejscu miałam z takimi przypadkami do czynienia: jeden kierowca się zatrzymuje, a jadący za nim mija go i pędzi .... i w takiej sytuacji jedynie świadomość takiego zagrożenia w tym miejscu może pieszych uchronić przed tragedią