Szczerze to wolała bym adoptować ale jak mam możliwość wyleczenia się to lepiej to zrobić.mąż mi truje żebym to zrobiła a ja szczerze to długo już o tym myślę ale nie mam odwagi się przełamać.zawszem jak przy stole z rodziną o tym dyskutujemy to mnie mąż ośmiesza że nie mam odwagi się zdecydować a ja się boję że leczenie będzie drogie.nastraszyl mnie nawet że się rozwiedzie.generalnie to trochę się boję i się chyba zdecyduje na leczenie.szczerze to trochę długo się z tym borykam i nie mogę podjąć szybko decyzji bo to ma wpływ na całe życie. Opcje adopcji są ale nie wiem czy to dobrych pomysł. Proszę o pomoc w podjęciu decyzji. A wy mieliście już styczność z podobnym problemem?
jak masz taki problem to do wawy jedź, to to raczej ci nie pomogą
jak masz później kłamać dziecko to lepiej nie decyduj się
a masz pewność, ze to Twoja wina a nie męża? bezpłodność to nie katar, ze można ja sobie wyleczyć. Bezpłodność się wspomaga, aby móc zaciążyć. Z drugiej strony, gdyby mój mąż ośmieszał mnie przy stole i z rodzina na takie tematy rozmawiał to dawno bym go zostawiła.Co za .....szkoda słów.
Mąż Cię straszy?Chciałabym sobie wyleczyć?
Trochę niepoważna jesteś.Leczenie jest długie i kosztowne.
w Starachowicach dr.Jacek Walkowski jest bardzo dobry.Przyjmuje we wtorki i czwartki od 15.40 na Mrozowskiego 7 tel.602 447 858 . Inne dni po uzgodnieniu.