Szanowny panie, Szostaku Janie,
powiedz mi szczerze, o co tu szło?
Kiedyś na boiskach, przy pełnych trybunach,
KSZO się biło o każdy gol.
-
Były wyjazdy, były nadzieje,
kibiców tłumy śpiewały co dnia,
a dziś w Ostrowcu każdy się pyta:
kiedy znów pierwsza liga da znak?
-
Mój stary KSZO po świętokrzyskiej gna,
na stadion wciąż przychodzi wierna brać.
Mój stary KSZO, pomarańczowo-czarny król,
na tabelę patrz i marzy o awansie znów.
-
Raz był sponsor, raz go nie było,
raz trener mówił: „już będzie raj”.
Potem kontuzje, potem remisy,
i znów uciekał pierwszoligowy kraj.
-
Parlando:
My name is kibic KSZO,
and my hobby is watching football every week,
but you, panie Szostaku,
tell me why that first league is still so far away!
-
Szanowny panie, Szostaku Janie,
może pan zdradzi ten wielki plan?
Czy będą wzmocnienia, czy będzie napastnik,
co strzeli dwadzieścia bramek na stan?
-
Mój stary KSZO, po ligach wciąż się pcha,
choć mija czas, kibiców przy nim trwa.
Mój stary KSZO, w pogodzie gna i w deszcz,
jest tego wart, by o nim śpiewać też!
-
A wieczorem, po meczu, jak do cichego portu,
wrócimy razem:
kibic z Ostrowca i jego ukochane KSZO –
dwie legendy świętokrzyskiej piłki!
-
Chór:
Mój stary KSZO, w pogodzie gna i w deszcz,
na pewno wart, by o nim śpiewać też!
Mój stary KSZO, w pogodzie gna i w deszcz,
a pierwsza liga? Może przyjdzie też!
Pierdol się Grudniewski, kacapska mendo!