I jak się podsunie coś z prawdziwej twórczości żywych ludzi.
Świetnie wychodzi taka satyra na urzędników:)
Straszny Rozrost
Straszny przyrost!
Straszny, coroczny!
Urzędnik wyrasta
jak grzyb widoczny.
Ledwie budżet
westchnie z wysiłku —
już nowe biurko
stoi w przedsionku.
Referat pącznieje!
Wydział się mnoży!
Od spraw pilnych,
od spraw złożonych,
od spraw „na później”,
od spraw „być może”.
Zastępca zastępcy
ma swego pomocnika,
a pomocnik —
koordynatora wynika.
Koordynator
ma pełnomocnika,
ten zaś — asystenta
od kalendarzyka.
Straszne narady!
Straszne spotkania!
Od planowania
do przeplanowania.
„Jesteśmy zawaleni!” —
mówią z powagą,
choć ruch największy
jest przy ekspresie z kawą.
Segregator gruby!
Teczka wypchana!
W środku trzy kartki
i mapa skanowana.
E-mail wysłany
do pięciu wydziałów,
każdy „do wiadomości”
— dla efektów trwałych.
„Procedura trwa.”
„Analiza w toku.”
„Wymaga konsultacji
w szerokim kontekście roku.”
Straszne pośpiechy!
Straszne napięcie!
A sprawa krąży
miesiąc po piętrze.
Bo najważniejsze
— to sprawiać wrażenie,
że pracy jest tyle,
co w ulu brzęczenie.
Choć gdyby tak zliczyć
zadania i czyny,
to szybciej rosną
stanowisk przyczyny.
Straszne etaty!
Straszne przydziały!
Każdy potrzebny —
choć wyniki małe.
I tylko licznik
w budżecie tyka:
urzędnik plus jeden.
Plus dwa.
Plus kilka.
A miasto patrzy
na to z balkonu —
czy szybciej rośnie
liczba spraw,
czy liczba pionów?
Straszny rozrost!
Straszna logika!
Im mniej wydajnie —
tym więcej wynika.
Bo w tej machinie,
co sama się kręci,
najłatwiej mnożyć
nie efekty —
lecz etaty i pieczęci.
Urzędnicza Lokomotywa
Stoi urząd na rynku,
ciężki, ogromny!
Poci się, sapie,
zadyszany, drobny…
Już ledwo dyszy,
już ledwo zipie,
a etat za etatem
do środka sypie.
Najpierw referent
z teczką i miną,
za nim kierownik
z ważną przyczyną.
Potem zastępca
od spraw zastępcy,
pełnomocnicy
bardzo pojętni.
Wagon z analizą!
Wagon z tabelą!
Wagon z naradą,
co trwa niedzielą!
Wagon z projektem
„w fazie wstępnej”,
wagon z raportem
„jeszcze dostępnym”.
A każdy wagon
ciężki od pieczęci,
od podpisów,
od zbędnych zajęć i chęci.
I sapią, i dyszą,
drukują, skanują,
w CC do wszystkich
wszystkich wpisują.
Powoli — ociężale —
rusza maszyna!
Godzina za godziną
krąży ta szyna.
Tu pismo w obiegu,
tam wniosek w kolejce,
tu ktoś „na urlopie”,
tam „w analizie eksperckiej”.
A liczba wagonów?
Wciąż większa! Wciąż rośnie!
Choć spraw wcale
nie przybywa donośnie.
I ciągnie ta ciuchcia
biurka i stołki,
procedur węglowe
czarne bryłki.
A kiedy ktoś spyta:
„Dokąd tak pędzi?”
Maszynista krzyknie:
„Do zwiększeń obsady i etatów wszędzie!”
I pędzi, i dudni
po torze budżetu —
więcej urzędów
niż ruchu w sekretu.
Aż w końcu zatrzyma się
z wielkim zadęciem…
I ogłosi nabór.
Na nowe zajęcie.
I już zostań w tym wątku. Dziękuję!
Jeszcze Polska nie zginęła,
Gdy my w urzędach siedzimy,
Co dzień nowe arkusze, tabele,
I podpis nasz na formularzu przybijemy.
Stołki w szeregu, stołki w rzędzie,
Każdy z nas w swym kącie króluje.
Znajomości ciche jak szelest papieru,
Wspierają ruchy, które się mnożą w tle.
Refren:
Niech żyją arkusze, tabele i formularze!
Niech żyją etaty, stołki i pełnomocnicy!
Choć petentów uciążliwych fala nadchodzi,
My w spokoju herbatę pijemy i pieczętujemy.
W pracy naszej cichej, przy dźwięku drukarki,
Każdy podpis mocny, każda rubryka pełna.
Znajomy radny mruga z sali,
A sekretarka zna kolejność jak wiersz narodowy.
Refren:
Niech żyją arkusze, tabele i formularze!
Niech żyją etaty, stołki i pełnomocnicy!
Choć petentów uciążliwych fala nadchodzi,
My w spokoju herbatę pijemy i pieczętujemy.
A gdy budżet jęczy, a ludzie pytają:
„Co z mostem? Co z drogą?” — my odpowiadamy:
„W toku procedura, trwa analiza,
A nasza armia etatów rośnie w ciszy i spokoju.”
Stołki się piętrzą, dokumentów stosy,
Każdy wagon raportu w pociągu urzędniczym.
I tylko cicha nadzieja na moment wytchnienia:
Żeby petent odszedł, a pieczęć się zgubiła w stosie.
Refren:
Niech żyją arkusze, tabele i formularze!
Niech żyją etaty, stołki i pełnomocnicy!
Choć petentów uciążliwych fala nadchodzi,
My w spokoju herbatę pijemy i pieczętujemy.
To o kancelarii Prezydenta RP?
Jest tu na forum jakiś dziad który zaśmieca wszystkie wątki takimi częstochowskimi wierszykami.