Ja mam wrażenie, że w tym wszystkim chodzi tylko i wyłącznie o własne interesy prezydenta, radnych, nauczycieli, a dzieci pozostały na boku, jak by były tylko podmiotem. My rodzice nie jesteśmy zorganizowani, wzajemnie buntowani przeciw sobie i manipulowani przez trzy strony UM - Nauczyciele - Radny. Przed posiedzeniem rady miasta nauczyciele byli wspólnie z rodzicami, po uchwałach buntują rodziców przeciw osobom, które najbardziej byli zaangażowani w sprawę obrony szkół. Dla rodzica nie liczy się kto będzie prowadził szkołę, ważne jest aby była i była apolityczna. Nauczycielom zależy na swoich przywilejach Karta Nauczyciela, prezydent i radni
sesja "radnych-bezradnych" i prezydenta to była formalność, już wysyłali listy do rodziców o likwidacji. Nie możliwe jest, żeby po sesji to wypisywali do tylu rodziców, musieli mieć przygotowane i tylko w ten dzień wyszło z urzędu. Prezydent nakazał, "radni-bezradni" ręce podnieśli, bo po co oszczędzać na sobie, radach nadzorczych, jak można na dzieciach, przecież jakoś szkoły pokończą a im mniej będą umieć i wiedzieć to lepiej, łatwiej będzie można im wciskać puste obiecanki.