Długo trapił mnie ten problem, ale postanawiam go opisać. Post mój nie ma nic szczególnego na celu, ale boli mnie sposób w jaki potraktowano moje dziecko.
Wygląda to tak, że wczoraj moje dziecko obchodziło swoje urodziny - w ferworze zabawy przewróciło się w sposób tak niefartowny że później uskarżało się na ból palca co we mnie i mojej żonie wzbudziło niepokój. Postanowiliśmy odczekać do dnia dzisiejszego aby sprawdzić co z" z palcem bezie się działo". W dniu dzisiejszym od poranka ból nie ustępował, wobec czego wspólnie z żoną postanowiliśmy udać się do specjalisty, aby sprawdził czy to nic poważnego. Pojechaliśmy do swojej przychodni rodzinnej gdzie skierowano nas do przychodni ortopedycznej celem wykonania szczegółowych badań, i przede wszystkim prześwietlenia bolącego palca.
I tu właśnie zaczął się problem.
Wspólnie z żoną postanowiliśmy że udamy się do sprawdzonych (z opinii) "fachowców" czyli do poradni ortopedycznej na oś. Pułanki - ORTOPEDZI. Na wstępie przez 30 minut oczekiwaliśmy na przyjęcie nas w recepcji - jednakże się nie doczekaliśmy. W między czasie zauważyłem i słyszałem przeklinającą matkę wspólnie z dzieckiem (ok. 8 lat) wychodzącą z gabinetu lekarskiego. Nie zwracałem na to większej uwagi ponieważ nie wiedziałem o co dokładnie chodzi - domyślałem się tylko, że chodzi o przyjęcie. Kolejno żona, poszła do magazynku lekarskiego, gdzie przedstawiła problem pielęgniarce - ta odpowiedziała że nie wie czy lekarz przyjmie dziecko - wskazała zapytanie o to lekarza.
I co ? zmierzam do doktora - tj. lek. Potocki - i pytam (jak się mi wydawało) tylko formalnie - czy zerknie na moje 5-letnie dziecko - co dzieje się z jej ręką, na co "zapracowany" pan "DOKTÓR" odpowiada że w dniu dzisiejszym więcej pacjentów już nie przyjmuje. ZAMUROWAŁO MNIE. Nie dotarło do mnie to od razu. Poinformowałem go, że chodzi o 5 letnie dziecko, a on nawet nie odrywając głowy od biurka powiedział że więcej ludzi już nie przyjmuje. W tym momencie trochę mnie poniosło i pocisnąłem "chamowi". Poprosiłem aby powiedział mi to w twarz - ponieważ nie raczył nawet podnieść głowy zza biurka - nie przyniosło to skutku. Poprosiłem go w końcu cyt. " aby wytłumaczył mojej córce dlaczego jej nie przyjmie" wskazując mu swoje dziecko. Dalej wstydząc się nie uniósł głowy zza biurka. JAK TAK MOŻNA ???Ja rozumiem różne rzeczy, zrozumiałbym poniekąd gdyby to chodziło o mnie, lecz tu chodzi o 5-letnie dziecko. LUDZIE !!!!!!! JAK TAK MOŻNA ??? Panie dok. Potocki jak ma się Pana zachowanie do złożonej przez Pana Przysięgi Hipokratesa ???? Jakim Pan jest lekarzem, że ma Pan czelność wygonić 5-letnie dziecko ??? Próbowałem sobie to tłumaczyć, ale niestety nie potrafię... chodzi przecież o malutką istotkę, gdzie musiałby Pan jedynie sprawdzić jej kostki - jak się później okazało - 40 minut pracy (z oczekiwaniem w kolejce). Ja nie miałem zamiaru wbijać się nikomu w kolejkę oczekujących - nikt zresztą nie miał nic przeciwko. Najgorsze jest to - że Pan nawet nie spojrzał na mnie twierdząc że nie przyjmie nas Pan. Dla mnie porażka. Jeśli Pan to czyta - jest Pan dla mnie DNEM - chodziło o 5 letnie dziecko. Diagnoza zajęłaby Panu 20 do 40 minut. Wstydził się Pan nawet spojrzeć mi w oczy - prosiłem, aby powiedział mi to Pan w twarz.
Proszę mi uwierzyć - nie staram się robić " z igły widły" - ale jak tak można - ja wiem że w kolejkach trzeba odstać swoje ale byłem na to gotów, lecz od początku lek. Potocki stwierdził że jest najprawdopodobniej przepracowany (nadmieniam że sytuacja dział się około godziny 10).
Mam jakiś pogląd na sytuację - przychodnia jest prywatna - gdzie Pan Potocki jest współwłaścicielem, ale gdzie jest człowieczeństwo ????? czy liczy się tylko nabijana przez Pana Kiesy ?????? JESTEM ZDRUZGOTANY !!!! nie poruszyłbym tego gdyby chodziło o mnie lub innych ludzi dorosłych - ale chodziło tu o 5 letnie dziecko, któremu należało tylko zrobić prześwietlenie - ile to kosztuje ????
Jak do powyższego "przykładu" ma się złożona przez Pana przysięga Hipokratesa ???
"Przysięgam Apollinowi lekarzowi i Asklepiosowi, i Hygei, i Panakei oraz wszystkim bogom jak też boginiom, biorąc ich za świadków, że wedle swoich sił i osądu [sumienia] przysięgi tej i tej pisemnej umowy dotrzymam.
Swego przyszłego nauczyciela w sztuce (lekarskiej) na równi z własnymi rodzicami szanował będę i dzielił będę z nim życie, i wesprę go, gdy się znajdzie w potrzebie; jego potomków miał będę za braci w linii męskiej i sztuki tej uczył ich będę, gdy zechcą się uczyć, bez zapłaty i pisemnej umowy; na piśmie jak też ustnie wiedzę całą i doświadczenie swoim własnym synom i synom tego, który uczył mnie będzie, jak też uczniom, którzy umowę tę podpisali i się przysięgą tą, jako lekarskim prawem związali, przekażę, lecz nikomu więcej.
Zdrowy tryb życia i sposób odżywiania się zalecał będę wedle swoich sił i osądu, mając na względzie pożytek cierpiących, chroniąc ich zaś przed szkodą i krzywdą.
Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego.
Czyste i prawe zachowam życie swoje i sztukę swoją.
Nigdy nikomu nie usunę kamieni moczowych przez cięcie (pęcherza), lecz odeślę każdego do ludzi, którzy z zajęciem tym są obeznani.
Do któregokolwiek z domów wnijdę, wejdę dla pożytku cierpiących; obcy mi będzie rozmyślny występek, jak też każda inna nieprawość, zwłaszcza czyny lubieżne na ciałach kobiet i mężczyzn, nie tylko wolnych, lecz i niewolników.
Cokolwiek przy leczeniu albo też poza leczeniem w życiu ludzi ujrzę lub usłyszę, czego ujawniać nie można, milczał o tym będę, za świętą tajemnicę to mając.
Jeżeli więc tej swojej przysięgi dochowam i jej nie naruszę, niech zyskam powodzenie i w życiu, i w sztuce, i sławę u wszystkich ludzi po wsze czasy; jeżeli zaś ją złamię i się jej sprzeniewierzę, niech mnie wszystko przeciwne dotknie."
Nie będę wywodził się dłużej, nie ma to większego sensu, ani pewnie nie przyniesie większego rezultatu, ale chciałem opisać swoje ubolewanie i żal. Niech Pan lek. Potocki zgadnie, co odpowiedziałem swojej córeczce na pytanie dlaczego lekarz jej nie przyjął ?????
Odpowiadając jej na to pytanie przechodziłem właśnie obok zaparkowanego Pana VW Pastucha rocznik 2014.
Zastanawiam się tylko, czy gdyby Pan przyszedł zgłosić jakikolwiek problem w Komendzie Policji, Straży Pożarnej, Miejskiej czy innej instytucji służącej pomocą, liczyłby Pan na sprawne i szybkie rozwiązanie jej , czy zastanawiałby się Pan czy obejmą Pana limity ????
JEST PAN DLA MNIE ZEREM !!!!
Dla Pańskiej informacji - po przedstawieniu problemu (i całej sytuacji) w Szpitalu Powiatowym w Ostrowcu Św zdiagnozowano u córki złamanie palca.
Dla wyjaśnienia - nie staram się nikogo zniechęcić do owej przychodni - to jest życiowy przykład z dnia dzisiejszego - zresztą mam to gdzieś.
Pozdrawiam Pana Potockiego - DO ZOBACZENIA.
Tak niestety wygląda życie proszę pana w tym kraju,by dostać się tam z bolącym kolanem stałem przed przychodnią od 2 w nocy.Gdy coś się stanie po południu najlepiej jechać na szpital bo pójście do krasnala i tam na pułanki to nie najlepszy pomysł.Akurat ten doktor nie jest zły,tam jak jest jeden lekarz przyjmują 10 osób(5 z kolejki+5 z zapisu)a jak 2 to 20 reszta zależy od ich dobrej woli.
Napisz skargę na tego pana do NFZ'tu. Ja bym tak zrobił.
Jak pan poszedł na NFZ to niech się pan nie dziwi , ze nie przyjął , tam glownie prywatnie przyjmują , moze jakby pan machnął pieniążki.mienntonco innego bo było
Oj rozumie cie doskonale,ja tez byłam w szoku jak moja córeczka 3 miesięczna miała katarek i łzawiło jej oczko,poszliśmy do pewnej przychodni pani dala skierowanie do okulisty i laryngologa,akurat w tej przychodni była pani laryngolog weszliśmy pila kawkę jadła ciastko i zapytaliśmy czy przyjmie niemowlaka ona nawet nie spojrzała powiedziała ze dziś nie bo już ma 5 pacjentów a taki jest limit prosiliśmy olała miałam ochotę jej wygarnąć kilka slow wstrzymałam się,kazała nam jutro o 5 przyjść ze może się załapiemy,wystarczyło tylko zerknąć na oko i nosek,wyszedł mąż z córeczka,a ja jeszcze raz weszłam prosząc to co mi powiedziała laryngolog porostu mnie zamurowało powiedziała tak kupcie malej kropelki do nosa SZOOK nawet dziecka nie widziała, byłam zdruzgotana jak można tak potraktować 3 miesięczne maleństwo :( serce mi pękało,pojechaliśmy od razu do laryngologa na Kilińskiego super pan odrazu nas potraktował jak ludzi przyjął i super mily przeprowadzil rozmowe.
1. Od razu pojechałbym do Krasnala załatwił temat. Sam byłem świadkiem jak właśnie z pułanek wrócił ojciec ze swoją 4 letnią córką i lekarz bezproblemowo ją przyjął i to bez kolejki (oczywiście nikt z oczekujących nie miał nic przeciwko). Wątpię czy później wylewał swoje żale na forum.
2. Z tą przysięgą Hipokratesa to poleciałeś po całości.
Z Krasnalem to przesada, tam też olewaja dzieci. W wakacje odesłano mnie z 4 latkiem do szpitala o godz 14. Czekałam z dzieckiem ze złamana noga do 15:30 aż przyszedł ortopeda. W sumie kilka godzin dziecko czekało na diagnoze po uprzednim pobycie u lekarza rodzinnego, czekaniu w krasnalu, az pacjent wyjdzie z gabinetu i oczekiwaniu w szpitalu to jakieś 4 godziny razem.
Lekarze nie składaja przysięgi hipokratesa. Przysięgam Apollinowi? Serio? Ehhh polecam się najpierw doinformować, bo to trochę nawet śmiesznie brzmi. Po drugie dlaczego lekarz ma pracować za darmo, skoro NFZ ustalił że zapłaci za np 10 pacjentów to dlaczego on ma przyjmować więcej? Sytuacja młodych lekarzy jest dramatyczna, biorą po kilkanaście dyzurów w miesiącu żeby coś osiągnąć i mieć godziwie pieniądze, kosztem zdrowia i życia osobistego i rodzinnego. Nie ma co się dziwić że jak wyjdą w miarę na prostą starają się szanować swój czas. Teraz proszę powiedzcie ilu z Was pracowałoby za darmo? I nie piszcie o powołaniu, bo powołaniem lekarz nie nakarmi siebie i swoich dzieci.
hej zejdzcie z doktora Potockiego, lekarzom się limity pokończyły miesiąc temu- co wy telewizji nie ogłądacie, w ogóle się nie leczycie państwowo = z choinki się urwaliście jak wygląda WSZĘDZIE opieka lekarska, a od doktora wara bo jak na Ostrowiec jest jeszcze w porządku gościem. Wspólczuje dziecku, ważne że dobrze się wszystko skończyło. Czasami najlepiej dla wszystkich lepiej z dzieckiem jechać na Focha lub izbę przyjęć. A poza marginesem- mamy wybitnych specjalistów w Krasnalu.
23:11 lekarz nie zarabia 3tys i spokojnie wystarczy mu na nakarmienie dzieci. A pastuch z 2014 kosztuje. Chodzi tylko o etykę. Ja się do Ostrowca przeprowadziłam dwa lata temu a do lekarza z dzieckiem nadal jeżdżę do Radomia na NFZ. Nigdy nie miałam sytuacji, aby któryś nie przyjął dziecka, czasem tylko piguły są wredne, tzn, zwykle są wredne. Jednak lekarz powie, że pielęgniarkom się nie chce rejestrować i wolą mniej pacjentów. Do endokrynologa zapisali nas na maj a lekarz telefonicznie powiedział, że przyjmie nas wcześniej, bo nie wiemy czy leki tak długo mamy podawać. Tak, LEKARZ na NFZ, no i jeździ peugeotem około 12letnim.
O, dokładnie. Miał zostać po godzinach pracy, może jego dziecko też miało urodziny, i obiecał mu, że wróci o tej i o tej godzinie, dlaczego miałby pracować ponad plan, jeśli za tylu pacjentów mu się płaci. Człowieczeństwo, człowieczeństwem, ale gdyby codziennie tak przychodziło kilku pacjentów nadliczbowych to w tydzień miałby takiej pracy więcej o kilka godzin, za darmo.
A i jeszcze jedna sprawa, dr Potocki jest lekarzem ludzi dorosłych, a pediatrą nikt nie chce zostać, bo właśnie tacy rodzice jesteście roszczeniowi. Nikt z moich znajomych na studiach nie chce zostać pediatrą(wynika tak zee zrobionej niedawno sondy, bo nie chce się użerać z mamusiami, więc trzeba liczyć na łaskę/niełaskę lekarza dla dorosłych. A gdyby był budowlańcem, a nie lekarzem, i koło północy miałby obowiązek na Twoją wizytę u niego, naprawiać Twój zepsuty dach, bo Ci sie na głowę leje, i mokniesz? nie, to zawód jak każdy inny, zasady NFZ są takie, a nie inne, i godziny pracy też zaplanowane. A zapewne głowę miał pochyloną nad dokumentacją medyczną, którą przed wyjściem musi wypełnić, raczej wierszy albo poematów dla własnego samospełnienia nie pisał.
do ~coooo : Włos mi się na głowie jeży! wszędzie tylko kasiora się liczy! żebyście nie dostali rozwolnienia podczas jej liczenia! Jak można porównać cieknący dach czy cokolwiek innego popsutego do zdrowia ( i życia) dziecka? do cierpienia z powodu złamania u małego dziecka?! to faktycznie trzeba być za przeproszeniem lekarzem! Wam, lekarzom z małych miast (tym bez empatii) wydaje się, że jesteście jacyś lepsi, bo ludzie są zawsze na WASZEJ ŁASCE! Ja też jestem po trudnych studiach, pracuję w swojej branży również po godzinach aby komuś pomóc w przypadku problemów.
a jeszcze jedna kwestia : ja na miejscu taty dziecka zażądałabym PISEMNIE odmowy przyjęcia dziecka przez lekarza.
Dziecko to inna sprawa, ale patrząc w kwestii pracy i zasad pracy, bo jaka praca by nie była swoimi zasadami i prawami się rządzi, to proste zobrazowanie tego, że lekarz to zawód jak każdy inny, to jak to jest, zawsze na forach jest, że zawód lekarza to tylko zarabianie kokosów i nic nierobienie, a w chwili grozy to co, to wtedy widzicie ratunek u lekarzy i traktujecie ich pracę jako ratunek i oczekujecie pomocy, po czym znowu ich oczerniacie, i takie błędne koło, oczerniany lekarz, nic nie robi, ma dużo pieniędzy, nie chciał kogoś przyjąć (bo też poza pracą ma swoje życie) - jest konowałem bez serca, dużo zarabia itd. Żenujące. Jestem przekonana, że gdyby dziecko miało zapalenie krtani, szczekało i nie mogło oddychać na pewno by pomógł bez względu na to ile godzin juz tego dnia przepracował. Przez przysłowiowe paluszki i główki lekarze nigdy nie mieliby wolnej chwili. Gratuluję bycia absolwentem trudnych studiów, jeśli to miało być pochwalenie sie, i oczywiście szeroko rozumianej empatii, bo jesteś przekonana, że ją masz.
ja to bym odrazu wytoczył proces cywilny, bo ktoś śmiał odrazu mnie nie przyjąć, mając innych pacjentów, a być może potem idąc do innej przychodni czy na dyżur w szpitalu. Tylko nie zapomnijce że jak przegracie to ponosicie koszty sądowe, a co poniektórym to przydałoby się chyba. Bo pacjent zawsze myśli że ma racje, a lekarz to konował.
proces to lekarz powinien wytoczyć założycielowi wątku
Za co? Za to, że opisał co go spotkało? Może wytoczyć, oczywiście ale nic nie zyska, skoro zachował się jak się zachował.
Jakby to był faktycznie stan zagrażający życiu, to dziecko by na pewno pomoc otrzymało. Też mam małe dziecko, ale również i więcej zdrowego rozsądku, z opisanej sytuacji nie wynikało, że to coś na prawdę poważnego, bo gdyby tak było, to autor wątku nie czekał by do następnego dnia, tylko pojechał z dzieckiem od razu na pogotowie.
prywatnie może robić co mu się podoba.