Jestem osobą bezrobotna przed sześćdziesiąt ka ciężko o pracę w tym mieście ciągle tłumaczka po Polsce-biuro pracy ani razu nie zaproponowało mi pracy interwencyjne lub jakiegoś szkolenia-po co ta instytucja istnieje???
po to zeby pani dyrektor zarabiala 9 tysiecy zlotych miesiecznie!
żeby oni mieli pracę ;)
Żeby to się chociaż pracą dało nazwać. Najbardziej mnie bawi jak siedzą takie 2 w jednym pokoju i jedna obsługuje, a druga je albo pije kawę, a później zmiana. I jeszcze jak się wejdzie i poda nazwisko to można usłyszeć "a to nie do mnie tylko do koleżanki". Koleżanka obsługuje a ta jedna siedzi i nic nie robi, zamiast w chwili wolnej przejąć tą jedną osobę... Kiedyś miałem nawet przypadek, że wchodzę, siedzi jedna i nic nie robi. Podaję nazwisko i słyszę "a to nie do mnie tylko do koleżanki". I koleżanka przyszła po 40 minutach, a w tym czasie ta siedząca tam w środku obsłużyła jedną osobę...
chyba jesteśmy na tę samą literę,mogłabym opisać dosłownie taką samą sytuację
Do mnie dzwonili ze 2 razy raz z propozycją szkolenia a raz, ze jest spotkanie z dyrektorem jednej z ostrowieckich szkół, który szukał nauczycieli. Konkretnie Pani ze stanowiska 20.
Dobrze ze poruszyła Pani ten temat,idę na spotkanie do biura pracy i co.....ano jak zwykle nic,poza głupimi pytaniami....a gdzie byłam osobiście za pracą,a gdzie składałam przez neta,a może jeszcze raz tam pojdę ,a oni co?? NIC!!! po co jest to biuro????też wydawało mi się, że powinni zadzwonić,jak coś znajdą,ale nie oszukujmy się,telefonu od nich nie będzie!!!! przez pewien czas,nie miałam dostępu do neta,pani była wręcz oburzona,bo było sporo ofert.Porażka!!!!
Racja, siedzę sobie wygodnie przed kompem i popijam piweczko a oni nic nie robią aby mi pracę znaleźć.