Człowieku ogarnij sie. Jakie ceny z kosmosu. Jak ja ten sklepikarz mam mieć niska cenę skoro ja kupie kostkę masła za 4 zł a sprzedam za 4,60 a market kupi 20 tirów po 2 zł. To samo masło. Wiec jaka jest szansa dla małego handlowaca do walki cenowej. Jak nie masz pojęcia o handlu to sie lepiej durnie nie wypowiadaj. I tak jest na każdy, produkcie. Będzie to co pisałala już jedna osoba na forum. Walka marketów będzie do momentu gdy zamkną sie właśnie te małe sklepy, ceny dopiero wtedy wejdą na realny poziom ale wtedy będzie już za późno. A jeżeli większość ludzi ma taki tok myślenie to już pewnie stanie sie to niebawem. A tak na marginesie skoro sklepikarze sa tacy bogaci to jaki problem wstąpić w ich szeregi. Sklepów do wynajęcie jest przecież mnóstwo wiec zapraszam do naszego grona "bogaczy" po ten lepszy chleb.
Nie będzie tak, bo markety nie walczą na ceny z małymi sklepikami osiedlowymi tylko z innymi marketami. Biedronka walczy z Lidlem Tesco.
Także nawet jak zamkną wszystkie osiedlowe sklepy to ceny zostaną dokładnie takie same, a uwierz mi nie zamkną, bo osiedlowe sklepy sobie całkiem dobrze radzą, markety mamy już od wielu lat i osiedlowe sklepy przy nich jak były tak są i będą dalej.
Borys ale co mnie interesuje za ile Ty kupisz kostkę masła. Z mojego punktu widzenia bardziej opłaca mi się kupić tam gdzie jest taniej i już. Poza tym jeśli wiem że w jakimś małym sklepiku "pracodawca" płaci swoim pracownikom marne grosze i jedzie na wyzysku to omijam takie przybytki szerokim łukiem.Nie dam zarobić żadnemu wyzyskiwaczowi. Markety były, są i będą. Ludzie zawsze lubili robić zakupy w dużych sklepach, nawet w PRL'u one istniały. To, czy prywatny sklepik się utrzyma, czy tez nie zależy przede wszystkim od jego właściciela.
tak z ciekawości zapytam - gdzie pracujesz ?
czy szef wspomniał ci już, że na wasze towary jest coraz mniejszy zbyt, bo odbiorcy wyciskają was jak cytrynę, stosują odroczenia terminów płatności, za to że wystawią wasze towary na półkę musicie extra płacić ?
Jak tak dalej pójdzie - szef zbankrutuje.
ale zgadnij - co się stanie z tobą ?
Pozdrawiam lekarzy i innych z wysokimi zarobkami kupującymi w naszym sklepie.
Bieda może i jest, ale chyba na Samsonowicza w mieszkaniach socjalnych. U nas jej nie zauważamy obserwując wysokie,ciągle rosnące obroty handlowe sklepu. Zapraszamy na zakupy przedświąteczne,będzie jeszcze większy wybór, bardzo bogaty asortyment artykułów świątecznych, również z tzw.wyższej półki.
Z BIEDArączką jest jak np. z oponami Ty kupujesz Chińszczyznę wyprodukowaną dla BIEDArączki za 99 zł. Ja kupuję Dębicę zrobioną w Polsce za 199 zł. I tak jest z całym towarem MADE IN BIEDARĄCZKA.
i bardzo dobrze że są;bo zatrudnają kilkanaście osób, a prywaciarz jedną i to bez umowy.
Ale pieniądze ida do kieszeni Geronimo a nie naszych i bieda jak była tak będzie.
Ludzie kiedyś to zrozumieją jak na renty nie będzie a dzieci będą musiały wyjezdzac z kraju bo 99% obrotu detal żywności bedzie w rękach takiego Portugala z ktorego budżet nic niema lub być pracownikiem za 1000 na miesiąc
Bzdura, nie masz pojęcia bladego o gospodarce i tym co ją napędza, a jest to ilość sprzedawanych usług i produktów. ILOŚĆ.
Tak na marginesie, niech Twój sklepikarz sprowadzi mi dobre wina hiszpańskie, świeżego łososia, doradę czy pstrąga. Za ile będzie mi w stanie takie produkty sprzedać?
Wywalmy biedronkę i powiedz tym wszystkim co dla niej produkują, że teraz mają produkować 10x mniej dla sklepikarzy, ale za to będą mogli sprzedać im trochę drożej przez co wiele nie stracą. Stracą za to wyrzuceni ludzie z pracy, bo nie będzie już takiej produkcji.
smakoszu wina hiszpańskiego i swieżego łososia - piszesz, że gdyby nie nie biedronki, to rolnicy produkowaliby 10x mniej, bo sklepikarze nie sprzedaliby tyle co markety ?
czyli jedlibyśmy tylko 1 chleb na 10 dni ?
doprawdy.... pokrętne rozumowanie .... takie poglądy to chyba po tym łososiu ...
Więcej pieniędzy, przekłada się na większą konsumpcję nie tylko jedzenia. Może chleba i ziemniaków spożycie by nie spadło, ale innych towarów na pewno.
To jest oczywiste, że jak w budżecie domowym jest więcej pieniędzy, a produkty są tańsze, promocje etc. to po prostu kupujemy więcej, czekoladek, piwa, wina, serów dobrych, ryb dobrych... Nie ma w tym nic dziwnego i nie jest to pokrętne rozumowanie tylko elementarne podstawy ekonomii.
zaraz, moment, sam napisałeś, że sklepikarze sprzedają 10x mniej niż markety.
Ok, zostawmy chleb i zmeiniaki.
Ale co ?
makaronu tez będziemy jedli 10x mniej
proszków do prania też nie będziemy używac ?
sczotek do zamiatania - też będziemy potrzebowali 10x mniej ?
skoro coś napisałeś, nie odkręcaj teraz kota ogonem.
inna sprawa, że sam w swoich wywodach zaczynasz dochodzić do ściany :)
Powiedz - jeśli jest jakaś granica opłacalności produkcji danego towaru - co zrobi jego dostawca czy rolnik, gdy market nie chce zapłacić nawet tego ?
Tylko potem nie narzekać, że pracujecie w prywatnych firmach, które nie mogą sprzedac swoich towarów po cenach, które gwarantują opłacalność produkcji
dlaczego wygadujesz takie głupoty pseudomieszkanko 11:00? akurat własnie biedronka płaci podatek dochodowy. Jeśli nie masz o czymś pojęcia to nic nie pisz.
jakiś link z wysokością tych podatków płaconych przez markety ?
PÓŻNIEJ BEDZIESZ NARZEKAŁ ŻE DLA TWOICH DZIECI PO STUDIACH NIEMA PRACY W POLSKICH SKLEPACH TYLKO PRACA BEDZIĘ W BIEDRONCE NA NOCKI UKŁADANIE TOWARU LUB WYJAZD Z KRAJU JESZCZE ZOSTAJĘ
Jak dzieci po studiach mają iść do pracy w pobliskim sklepie to gratuluję podejścia do życia. Czy w pobliskim sklepie jest wymagane wyższe wykształcenie?
Ty będziesz za to narzekał, że ludzie nie znajdą pracy w przemyślę rozrywkowym i wszelakim innym bo muszą drogo kupować u sklepikarza i ich nie stać na nic innego. Nie stać mnie synku na to żebyś poszedł do kina bo muszę wspierać polskiego sklepikarza i 2x więcej płacimy za jedzenie!
Rozumiem, że mam się martwić o sklepikarzy, a nie tysiące ludzi którzy mogą taniej kupić, przez co oszczędzić i wydać na co innego. Nie martwić się o dziesiątki ludzi tam zatrudnionych. Mam się martwić o sklepikarzy? Jakoś nie widzę aby pod moim domem zamykali się, są od X lat a marketów naokoło sporo, jakoś sobie radzą...