Byłam dziś świadkiem chodziło o cenę pomidorów ,facet pyta dlaczego inna jet na stoisku a inna na kasie i ku mojemu zdziwieniu kierowniczka odpowiedziała znacząco no to tylko 1 zł wg mnie nie była to stosowna odpowiedz więc uważajmy co i za ile kupujemy.W Biedronce oczywiście.
takie metody sa stosowane bardzo czesto , w Tesco to juz masakra pare razy zdazylo mi sie ze przy kasie byla inna cena niz na polce a najgorsze jest w tym ze zwracajac na to uwage pracownikom traktuja nas -kupujacych ja zlo konieczne wiec z kazdym prawie produktem chodze pod czytnik choc i tak zdaza sie ze ceny sa 3 inna na polce inna pod czytnikiem inna rzy kasie
to nie jest pierwszy raz ta sama kierowniczka to samo robila jak byla na polnej w biedronce.
Haha :) przypomniało mi się jak w październiku byłam na rozmowie w sprawie pracy w Biedronce. Zadano mi pytanie, co bym postanowiła zrobić, gdybym miała na stanie sklepu ileśtam ton pomidorów i nie byłoby szansy, by je sprzedać zanim się zepsują. Padały różne pomysły (przecena, promocja typu 2 w cenie 1, przesunięcie do innych sklepów itp) ale brakło mi kolejnych, gdyby żaden z tych nie został zaakceptowany. Że też nie wpadłam na to, by ceną nad produktem zachęcić klientów do kupna, nie zmieniając jej w rzeczywistości ;)
Żarcik oczywiście. Rozumiem zarówno klienta - bo dlaczego ma płacić więcej, niż sugeruje reklama, jak i pracowników - bo każdemu zdarza się pomylić, a w natłoku pracy jaki jest w Biedronkach o taką pomyłkę trudno. Nie podoba mi się jednak odpowiedź kasjerki, którą zacytowała założycielka wątku. Nigdy sama nie spotkałam się z tego typu sytuacją (a nieraz ktoś w kolejce chciał wycofać produkt z paragonu, bo np za drogi) dlatego jestem skłonna podejrzewać, że Pan klient zareagował nieodpowiednio na zaistniałą sytuację, stąd nieodpowiednia reakcja kasjerki. Czy tak czasem nie było?
Z podobnych praktyk korzysta np. kochane przez was Tesco. Pamiętam 2 lata temu był na środku taki stół, na nim stała duża tablica z napisałem "Jack Daniel's 0,5l - 39 zł". Co się okazało? Na stole stały tylko butelki z Jackiem 0,7 l, który kosztował 80 zł. Trzeba na siebie uważać, bo wszyscy żerują na naszej nieuwadze.
Ale się stało masakra. Jak nie chciał to mógł oddać te pomidory
wiecie co rozumiem oburzenie kazdego w sprawie cen bo tu zl tam zl i sie uzbiera.ale czy ktos sie zastanowił co Ci ludzie musza przejsc w pracy?oni lekko nie maja i nie zawsze jest ich wina ze cena sie nie zgadza.jak maja ponad 1500 cen do zmiany to poprostu moga nie zdazyć zmienic tych wszystkich cen
I tak średnio wyjdzie na zero.Dziś w Lidlu kupiłem pastę do zębów.Cena na półce coś ok.14.90 a na paragonie 13.45.Ludzką rzeczą jest popełniać błędy.
Ależ to nie chodzi oto czy chciał czy nie i za jaka cenę kupić.Jeśli tak będziemy podchodzić do życia to nie jest dobrze .Gdybym ja wzięła ze sklepu bułkę za 1 zł to nie wiem czy policja by nie interweniowała .Był już przypadek batonika w naszym kraju.Tu chodzi o uczciwość tego czy innego sklepu.To że dla jednego 1 zł to nic dla drugiego już nie jest takie nic.
pracowałem kiedys w tego typu sklepie i wierzcie mi ze trza sie nakimnastykowac rowno zeby zmienic ceny na czas i nie zawsze sie udaje.ale pytanie moje jak zachowa sie kierownik sklepu na tego typu info od klienta
ajsmen niby masz rację, ale nie do końca. Jak na wszystko będziemy machać ręką , to będzie na wszystko wytłumaczenie. Pokażę ci inny przykład. Jednak uważam,że to działanie było świadome. Po świętach w pewnym sklepie była wyprzedaż. Napis - różne rodzaje blach i cena bodajże 14,99 zł. Przy kasie okazuje się, że akurat blacha którą wybrałam kosztuje 24 zł. Przeprosiny , zwrot pieniędzy i niby wszytko ok. Za tydzień znów różne blachy co prawda w innym miejscu, ułożone w piramidkę. 3 wzory a wśród nich, te same sprzed tygodnia. Cena znów 14,99. Biorę zadowolona i co ? I wielka KICHa. Sytuacja ta sama. Czy to jest uczciwe? Zaznaczam, że nie było napisane - od 14,99 zł. Tylko różne rodzaje blach - 14,99. Odpowiedz sobie sam.
Czy to też pomyłka
Akurat jeśli chodzi o blachy to mogła być nie tyle pomyłka, co przeoczenie, albo działania klientów. Kiedy kupuje się produkty z promocji a jedne podobne są do drugich, to najlepiej sprawdzać cenę przy skanerze kodów, albo porównać kod z produktu z tym na etykiecie cenowej. Nie raz złapałam się na tym, że takie rzeczy są pomieszane - a mieszają często klienci, np rezygnując z zakupu i kładąc towar gdzie jest miejsce/wygodnie itd. Sama przed świętami miałam taką sytuację w Tesco. Z pomidorami to inna sprawa bo pomidory to pomidory - jak są na wagę, to jeden rodzaj, nie więcej.
Przy zakupach w supermarketach oczy trzeba mieć z każdej strony głowy.
Wiem o jakim sklepie piszesz .Ja natomiast miałam taka przygodę kupowałam wino i o 10 zł różnicy między półką a kasą .To chyba nie przypadek bo jak im zwróciłam uwagę to i owszem pieniądze oddali ale ceny nie zmienili . Byłam tam za kilka dni , ponieważ wino było przednie i chciałam kupić więc sytuacja ta sama .Wezwałam kierownika .Na tyle się poprawiło ze jestem rozpoznawalna w tym sklepie.
Takie praktyki sa niedozwolone, ale w pogoni za kasą "sklepy" robią wszystko by dodatkowo zarobić i nie wolno machać na to ręką bo kupując mało zauważasz od razu, że cena się nie zgadza ale np. przed świętami gdzie zakupy robi się hurtowo w dodatku z dziećmi, które trzeba pilnować i rozpraszają uwagę dopiero w domu zauważa się, że ceny się nie zgadzają.
Machanie ręka powoduje bezkarność placówek handlowych i dlatego taki wysyp promocji, które promocjami nie sa, łamania praw konsumenta a wystarczy, że większość będzie zgłaszała nieprawidłowości, pare kar i sytuacja się zmieni.
Ta naprawdę 23:11? To nie jedna blacha, tylko stosik i tylko jedna cena dotycząca blach. Gdy to się zdarzyło za pierwszym razem to faktycznie myślałam,że to pomyłka. Za drugim razem to nie pomyłka. Inna wyspa w innym miejscu i jedna cena i napis - Różne rodzaje blach, więc czemu jeden rodzaj o 10 zł droższy. Zaznaczam, że nie jedna taka inna. To bym zrozumiała, że jedną ktoś źle odłożył.