Ciekawe czego nauczy nauczyciel w ósmej godzinie pracy i jakie to będą przedmioty - od 14- do 15. Może matematyka? Nawet jeśli będą musieli pracować do 15, to i tak będzie tak jak teraz- tyle, że te papiery, dekoracje i spr.klasówek będą robić w szkole. Przecież nie będą uczyć do 15. , a potem w domu resztę? Pomyślcie trochę. Taka specyfika pracy.
tak samo nauczy jak teraz dawniej jak było dużo klasd była szkoła na dwie zmiany i dali radę to normalne
zobaczą co to tak naprawdę jest praca urlop 26 dni itp
Ale dzieci nie stracą przecież nic. Jakie dekoracje?
Jakbyś ciut trochę rozumiał/ła to, że nauka w późniejszych godzinach nie jest dla dziecka przynajmniej młodszego wydajna. Sam też uczyłam się do 17 i to było najgorsze. Po powrocie nie chciało mi się lekcji odrabiać, rano pospałoby się. Szkoła to nie jest przedszkole, że dziecko uczy się przy okazji, globalnie. Nawet w klasie 1 musi być wysiłek. Ci wysoko trąbią że klasa 1 to pestka, zabawa. Jaka zabawa, skoro moje dziecko 6letnie musi poznać wszystkie litery, czytać jako tako, bo w klasie drugiej teksty są dłuższe. Nic się nie zmieniło. Co innego mówią a wymaga się co innego, więc nie pisz, że godziny na naukę są nieważne.
Moje 5letnie zna już litery. Umie czytać i pisać, nie jest geniuszem. Moja siostra czytała gazety jak miała 4lata.
Gieniusze z gienialnej rodziny. A ja jak miałam 4 lata nie tylko czytałam gazety, pisałam do nich reportaże i robiłam zdjęcia.
I pewnie właśnie dlatego nie odpowiada ci wysyłanie dzieci do szkoły w wieku 6 lat
Pewnie do mnie pijesz. Starsza poszła jako 6latek do 1szej klasy. Ale posyłanie wszystkich dzieci tylko dlatego, żebyście Wy nauczyciele mieli pracę jest bez sensu. I dodam, że nie trzeba być geniuszem, żeby czytać jak się ma 5lat, to zupełnie naturalne jesli rodzic poświęci trochę czasu. Nie oszukujmy się, wszystkie sukcesy dzieci zarówno małych jak i tych w liceum są zasługą ich samych, po części rodziców ale nie nauczycieli.
Za to niektórzy nauczyciele bardzo chętnie podpisują się pod sukcesami uczniów. Mój syn w podstawówce zdobył I miejsce w konkursie j.angielskiego - od początku posyłałam go na prywatne lekcje. Oczywiście przy odbiorze nagrody było, że to zasługa pani, która uczyła go w szkole, bo go " przygotowała". A prawda taka, że sama musiałam szukać materiałów i tematów, bo pani zainteresowanie było zerowe. Nie mówię, że wszyscy tak robią ale ja akurat mam takie doświadczenie.
To tak, jak z tymi słabymi, cóż geny. A te zdolne mają geny po nauczycielu chyba. Powinnaś się odezwać i "podziękować".
czy pis czy inna partia to zlikwidują bo każdy tylko gada żeby go wybrać a potem nic
Drodzy nauczyciele.Nie piszcie na tym beznadziejny wątku. Niech się wzywają,jak im to sprawia przyjemność. A tak wogole. To po co nauczyciele.zlikwidować ten.zawód.
Zgadzam się z gościem z 19.24. Zlikwidować zawód nauczyciela. Rodzice niech sami uczą swoje pociechy albo zatrudnią guwernantki. Im mniej wykształcony naród tym dla niektórych lepiej. Niech rodzice sami przygotują swoje pociechy do matury z biologii, języków obcych, historii, matematyki, polskiego itd. a potem z wynikami tych matur na studia medyczne, prawnicze, informatyczne. Świetny pomysł, po co nam nauczyciele ? Przecież my wiemy najlepiej jak, kiedy, czego uczyć.
Tylko ciekawe gdzie by się podziały te wszystkie osoby, które nie mając pomysłu na życie, nie podostawały się na dobre studia i z braku laku teraz uczą w szkołach..? Nie oszukujmy się, 3/4 nauczycieli to właśnie takie osoby typu"nie dostała się na medycynę/prawo to poszła na biologię/historię a potem wylądowała na etacie w szkole choć to nie uczenie dzieci było jej marzeniem". I teraz pracują jak za karę, narzekając na dzieci, rodziców i utyskując jaki to strasznie trudny zawód po trudnych studiach.
Chyba nie masz dzieci i nie wiesz ile wynoszą ze szkoły a ile sami pracują na swój sukces i jakie znaczenie mają predyspozycje. Jak już to wydawnictwom bądźmy też wdzięczni, bo dzięki nim dzieciaki mogą się uczyć.
Masz rację gościu 15:28. Dobrzy uczniowie najwięcej zawdzięczają rodzicom i swojej ciężkiej pracy a nauczyciele co najwyżej mogą się potem podpiąć pod ich sukces. Choć bywają też wyjątki.
Ja bym chętnie zatrudniła osobę która tak krytykuje nauczycieli, żeby popracowała tylko pięć godzin z grupą 25 osobową. Na pewno ta osoba zmieniła by zdanie. Rodzice często nie potrafią poradzić sobie z jednym dzieckiem,nauczyciel musi opanować ,
zadbać o jego bezpieczeństwo i nauczyć tak liczną grupę.