Oczywiście że mało. 3.000 powinni zarabiać ale euro. Tak samo jak i inni powinni zarabiać 4 x więcej. Ceny mamy europejskie tylko zarobki NIE.
Wszyscy powinni zarabiać więcej, ale nauczycielom wystarczy. Pracująpo 4-5 h dziennie, to już maksymalnie bo są dni, że krócej. Jedzą na lekcji, piją (nie alko) i jeszcze dzieci do sklepików wysyłają po słodkości dając im zły przykład.
Dodam, że dziecko nie ma prawa się napić, o jedzeniu się nie wspomni. Dorośli ludzie pokazują takie rzeczy.
Dziecko nie może nic na lekcji, a n-l może jeść, pić, nic nie robić, rozmawiać przez tel., pisać emaile?
A Biblia - Jakub 3;16 „Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek.”. Pasuje, jak ulał.
To nam się lekcja religii pojawiła. To może o klerze porozmawiamy. Ich to już tylko Najwyższy rozliczy. Normalnie to żona portfelem męża zarządza, a tu luzik.
Musi się napić, bo przestanie mówić, gardło nie daje rady.
Kto dzieciak? Dzieciak się może udusić a n-l napić mu się nie pozwoli. Gdyby on mówił byłoby ok, ale jak drze japę to gardło nie daje rady. No ale on może zjeść snickersa i napić się coli, dzieciak nic nie może, a n-l z mężem sobie na lekcji pogadać może, no ale zasuwa jak nikt inny przez te 4h dziennie.,
20 :41 i bardzo dobrze że nie może. Kiedyś dzieci potrafiły się zachowac i w kinie i autobusie i na lekcji. Co czego my rodzice doradzamy i czego je uczymy? Dojeżdzam do pracy komunikacja publiczną. Widzę codziennie dzieci które nigdy starszym nie ustąpią. Chcesz żeby na lekcji jadly piły i co jeszcze? Ogarnijmy się trochę i zastanówmy się do czego to prowadzi. Nie bardzo mi się chce wierzyć że nauczyciel je na lekcji.
Absolutnie nie, jednak są sytuację, że dzieciak musi się napić. No i przykład jaki daje nauczyciel, który je, pije, odboera telefon jest wg ciebie ok? Rodzic wychowuje a zachowanie nauczyciela nie jest ok, bo dzieci obserwują wszystko.
Żaden n-l nie je ani nie pije na lekcjach- skąd takie info?????? nikt dziecku również nie zabroni się napić, jeśli tylko ono o to poprosi ......ludzie- straszni jesteście w tym wątku!!!! .... i jakie 5 h pracy dziennie- nikt nie ma pojęcia ile pracy n-l wkłada popołudniami i wieczorami- są zadania, których nie wykonuje się w szkole!Zapraszam do SZKOŁY:)))))
Powiem Ci, że się mylisz. Nie znasz wszystkich nauczycieli. A to co robią po pracy to już raczej nikt nie wie. Niektórzy nie muszą robić nic a po 12 są w domu. Jednak nie ma co wrzucać wszystkich do jednego wora.
Może jeszcze powiesz, że w wakacje ciężko pracujecie? Rozumiem sprawdzanie klasówek, zeszytów w liceum, gimnazjum ale w 1-3? Przygotowanie do lekcji? Sorry, mam siostrę nauczycielkę w podstawówce i widzę jak to wygląda - konspekt napisze raz i jedzie na nim w kółko, czasem coś dodatkowego zrobi. W szkole ma max. 5 godzin lekcyjnych, zazwyczaj o 13 jest już w domu. Jedyne co w domu czasem robi to jakieś głupotki typu dekoracje na występy, co uważam za stratę jej czasu, bo nie po to się uczyła, żeby wycinać kwiatki z papieru. No i na koniec ma trochę pracy z ocenami opisowymi. Tyle.
Głupotki..... przygotowywanie dekoracji??????.....to proszę spróbować takiej pracy!
Absolutnie nie jest. Wiem, że jeśli moje zapyta czy może się napić nigdy nauczycielka nie odmawia. Ostatnio dziecko mówiło mamo pani nas przeprosiła, ze musi odebrać telefon. Był to telefon od biura podróży odnośnie wycieczki. Są sytuacje gdzie wszystko da się pogodzić. Przy moim starszym dziecku nauczyciel przeprosił nas że musi mieć włączony telefon na wywiadówce, gdyż ma rodzica w szpitalu i musi być pod telefonem. To w takiej sytuacji mieliśmy się nie zgodzić. Jesteśmy ludźmi i nauczycieli też tak traktujmy. Zawsze miałam dobry kontakt z nauczycielami, gdyż nigdy nie traktowałam ich jako zło konieczne, ale jak kogoś kto pomaga mi przy moich dzieciach. Służy radą, czasem i pokaże błędy, przecież nie zawsze jest różowo. Zresztą ja wszystkich traktuję w ten sposób, jak chciałabym aby mnie traktowano.
Różnie bywa bo i nauczyciele są różni. Są tacy, u którego nic nie możesz, jeszcze cię poniża i tacy naprawdę oddani i mądrzy. Mało to ostatnio było w tv na temat nauczycieli? Piszesz o kilku nauczycielach, a ja o kilkunastu mogę napisać źle, ponieważ mam dwoje dzieci, zmieniały szkoły, starsze już w gimnazjum i samo o jednym nauczycielu mówi w samych superlatywach a o innych woli nic nie mówić, żeby nie obrażać. Jestem córką nauczyciela, całe życie pokazywał, że jestem bardzo wykształcony a wiedzę miał mniejszą od mamy po studium i dlatego czasem też myślę, że tacy jak on nadal uczą i uważają się za nie wiadomo kogo a w głowie echo.
W tym wszystkim nie chodzi o obrażanie kogokolwiek. Odcinam się od takich zachowań. Ktoś zauważył jednak, że przywileje nauczycielskiej grupy zawodowej są rzeczywiście mocno rozbudowane. Chodzi o pracę 20 godzin w tygodniu, 56 dni urlopu w roku nie licząc świąt, roczny, płatny urlop dla poratowania zdrowia raz na 5 lat, 13 pensję i premie. Faktycznie w przeliczeniu na pełny etat nauczyciel "wyrabia" rzeczywiste 1/2 do 3/4 etatu. Inne grupy zawodowe są w tej mierze poszkodowane, bo pracują znacznie więcej. O to właściwie chodzi. 2800 na miesiąc nie powala, ale jeśli przyjąć, że jest to wynagrodzenie za rzeczywiste 1/2 etatu, to świetny pieniądz. Chciałabym tyle zarabiać.
Zauważyliście, że w Polsce najwięcej protestują grupy najbardziej uprzywilejowane? Nie oszukujmy się : nauczyciele, górnicy, mundurowi, kolejarze i wreszcie rolnicy - wszyscy oni płaczą i wciąż chcą więcej a tak naprawdę w stosunku do reszty obywateli polskich mają bardzo duże przywileje.
Tu nie chodzi o dyskusję na temat ciężkości pracy takiej czy innej. Ludzi drażni domaganie się więcej przez grupy już i tak bardzo uprzywilejowane.