Ale kiedyś ktoś walczył o "takom" Polskę. Zawód nauczyciela w Polsce niewiele odbiega o takowego w innych krajach. Akurat słuchałam wypowiedzi z manifestacji i nacisk w tym proteście był na co innego. Każdy słyszy co chce słyszeć. Nie widzicie, że chcą naród skłócić, nastawiają przeciwko sobie, a my na to się nabieramy.
To na co był na ten nacisk? Na to żeby dzieci były inteligentniejsze? Obudź się. Górnicy też twierdzili, że oni to chcą jedynie normalności w spółkach, a podwyżki to tylko tak przy okazji, prewencyjnie...
poczytaj to się dowiesz o co chodziło manifestantom.
dlaczego mielibyśmy ci ułatwiać zadanie ?
Czyli jak pójdę pod ministerstwo i zacznę krzyczeć, że domagam się aby w poniedziałki dzień pracy zaczynał się od godziny 10 dopiero, a przy okazji chcę zarabiać 1000 zł więcej, to znaczy, że wcale nie chcę zarabiać te 1000 zł więcej? Zależy mi tylko na pracy w poniedziałki najwcześniej od 10? Ktoś tu chyba ma klapki na oczach...
jeśli masz argumenty, to tak - idź pod ministerstwo i krzycz.
A jakie ma nauczyciel? Moze za długo pracuje? Po co się ośmieszać?
skoro poszedł pod ministerstwo, to pewnie uważa, że ma jakis argumenty.
Podobno "to wolny kraj", więc nie zasłaniaj sie nauczycielami, tylko sam walcz o swoje prawa.
Ale na ciebie też pracują, bo siedzisz przy biurku. Ile z tych 8 godzin pracujesz kreatywnie , ile przegadasz, a ile przesiedzisz?
A skąd mniemanie, że pracuję dla kogoś i piszę z pracy? Śmieszny jesteś... :D Ja akurat pracuję sam na siebie i sam sobie ustalam kiedy mogę sobie coś napisać na forum, a kiedy powinienem pracować... Takie uroki kapitalizmu, bo socjalizm to przeżytek, w którym żyjesz ty i ci wszyscy nauczyciele...
nauczyciel tez pracuje sam na siebie.
jesli nie podoba ci się jego praca - nie musisz posyłać swojego dziecka do szkoły. Możesz je uczyć sam. W ten sposób najlepiej 'ukarzesz" nauczycieli, bo będą mieli mniej pracy.
to proste, nie wiem czego tu nie rozumiesz- takie uroki kapitalizmu, że mądry zarabia więcej, a "ten drugi" - mniej :)
Wiesz czym jest obowiązek szkolny? Wydaje mi się, że nie skoro piszesz takie głupoty. Nauczyciel nie pracuje sam na siebie, ponieważ nie ma działalności gospodarczej i nie dostaje pieniędzy za pracę jaką wykona. Nauczyciel pracuje na posadzie państwowej i dostaje stałą pensję, którą wypłacają mu podatnicy.
Różnic między kapitalizmem a socjalizmem też nie rozumiesz. To w socjalizmie panowało przekonanie, że "czy się stoi czy się leży 3000 się należy". W kapitalizmie takie podejście jest niedopuszczalne. W prawdziwym kapitalizmie, taki nauczyciel, który wychodzi na ulicę i domaga się podwyżki już szukałby nowej pracy.
wiesz co to jest "nauczenia domowe" ?
Wydaje mi się, że nie skoro piszesz takie głupoty.
Jeśli nauczyciel nie dostaje pieniędzy za "pracę jaką wykona" to za co ?
co dalej napiszesz ? o policjantach ? urzędnikach ? księżach ?
no proszę... więcej powagi, bo tracimy czas.
Jeśli uważasz, że w szkołach obowiązuje zasada "czy sie stoi", to najwyraźniej żyjesz w innej epoce (tej słusznie minionej właśnie ?) i o sytuacji nauczycieli pojęcie masz co najwyżej "mgliste".
A teraz - gdzie widzisz taki kapitalizm, że jak ludzie wychodzą protestować to tracą pracę ?
W Korei Północnej ?
Lekarze też uważasz mają taki luzik? Mogłeś nim zostać, popracowałbyś kilka nocek to byś zobaczył jaka to lekka praca i żadna odpowiedzialnosć. Pisać się sam nauczy każdy, jezyka obcego też, znam chłopaka po zawodówce, który zna 4języki obce, ale nie wyleczy się sam. Lekarzy mamy za mało i jak tak będziemy na nich psy wieszać to powyjeżdżają a nas będą Ukraińcy leczyć.
Nie przypisuj mi czegoś czego nigdy nie powiedziałem ani nie napisałem. Tutaj rozmowa jest o nauczycielach, a nie o lekarzach. Ja akurat uważam, że lakarze zasługują na podwyżki, bo ich praca jest cięższa i jak sam zauważyłeś mamy ich za mało. Nauczycieli mamy za dużo, dodatkowo marnych i bardzo roszczeniowych - jak dla mnie powinni popracować za pensję, która będzie odpowiednia do ich ilości godzin spędzanych w pracy - najwyżej 3/4 pełnego etatu na minimalnej krajowej...
Piotrze, nie każdy może być nauczycielem. Nie chodzi tu już o wykształcenie, ale o predyspozycje do wykonywania tego zawodu. Może się okazać, ze Twoja żona nie będzie miała jakiegokolwiek autorytetu wśród swoich uczniów, będzie się strasznie męczyć psychicznie i sama chętnie zrezygnuje z pracy. Będzie się to odbijać na Tobie. Sam pracowałem jako nauczyciel i pracowałem na innym stanowisku i jest to zupełnie inna praca. Godzina pracy w szkole i godzina pracy w biurze jeśli chodzi o obciążenie psychiczne, wysiłek umysłowy, zaangażowanie nie da się porównać. Przepraszam jeśli się powtarzam, nie śledziłem powyższych postów, na twój trafiłem przypadkiem. Pozdrawiam
Nie wszyscy nauczyciele mają tak samo, są tak samo bogaci czy biedni. Ja zawsze zazdrościłem innym dzieciom że mają markowe ciuchy, jeżdzą na wczasy, mają lepszy samochód i większe kieszonkowe. Piszę to jako dziecko nauczycielskie. Moi rodzice uczą w podstawówkach ( i wierzcie, że nie zarabiają tyle co myslicie). U nas zawsze ledwo wiąże się koniec z końcem, jak w wielu innych rodzinach. A do czego zmierzam - mam dobrego kolegę, którego rodzice też pracują w tym zawodzie ale w szkole średniej - jedno w liceum drugie w technikum. I jego rodzina stoi finansowo dużo wyżej niż moja. Nadgodziny w pracy, korki po południu... Mają możliwość dorobienia. I dodam, ze nasze mamy skończyły te same studia na tej samej uczelni. Dlatego chcę podkreślić, ze mimo takiego samego wykształcenia status nauczyciela nie jest taki sam, zależy też od tego w jakiego typu szkole się pracuje i czy mieszka się w mieście czy np. na wsi.
Gość_częsciowo_nauczyciel po co te wywody. Mówisz, że godzina w biurze to nic, niż godzina w szkole. Zależy gdzie w tym biurze pracujesz. Są pracownicy którzy właśnie w takim 'se' biurze muszą podejmować decyzje w sprawie życia innych, odpowiadają za załogę. Nawet sanitariusz w czasie jednej godziny pracy ileż to razy musi reanimowa; lekarz, strażak, policjant (tu dopiero jest stres, ryzyko) ... itd.
Gdzie nauczyciele z prawdziwego powołania, gdzie ci którzy potrafią poświęć dziecku więcej niż 45 minut, (bo przerwa jest przecież dla nich), gdzie nauczyciel pasjonat, gdzie nauczyciel wzór do naśladowania (pamietajmy, że dzieci po lekcjach też spotykają swoich nauczycieli), gdzie ci którzy potrafią zachęcić do danego przedmiotu a nie tylko wykładać czystą teorię.
Ktoś (może nawet ty gościu z 9:17) tu pisał ze obowiązuje kapitalizm, oskarżając jednocześnie nauczycieli, że "zyją w socjaliźmie".
Jeśli tak, to dlaczego wymagasz aby nauczyciel poświecał twojemu dziecku więcej niż 45 minut ? Takie rzeczy to tylko w socjaliźmie były.
Dlaczego szukasz pasjonatów wśród nauczycieli ? Kapitalizm z założenia wyklucza pasję, bo wartością nadrzędną jest zysk (wszystko jedno czyj: pracodawcy, pracownika, itd...)
Dlaczego wymagasz, aby za te marne pieniądze nauczyciel był jeszcze "wzorem do naśladowania" ?
Widzisz źdźbło w oku nauczycieli, a nie widzisz belki w swoim ? Zacznij od siebie, i przestań np. komentować w czasie obiadku (wspólnego z dziećmi), jacy to ci nauczyciele są źli, bo domagają sie dla siebie godnej płacy (ty mówisz, ze "żyją w socjaliźmie"). Spójrz na siebie, jakim wzorem do naśladowania dla swoich dzieci jesteś ty sam ?
A teraz weź głęboki oddech zanim coś znowu napiszesz, bo pewien klasyk powiedział kiedyś o takich ludziach, że "stracili szansę aby siedzieć cicho"
.
pozdrawiam serdecznie