Ale to nazywa się zazdrość 20:50. Ja zazdroszczę takiej gwiazdce że za dzień zdjęciowy ma 30000zł. I co mam z tym zrobić? O zazdroszczę wszystkim artystą że tylko od 50 % dochodów odprowadzają ZUS? Jejku co mam z tym zrobić? Zazdroszczę lekarzom tym z prywatnych przychodni (nie chirurgom, kardiochirurgom itp.....) itd... I co mama zrobić. Nie jestem jednym z nich nawet tym nauczycielem, a szkoda.
Wiem, że n-le mają wolne, mniej godzin pracy, ale taka specyfika pracy. Interesowałam się, jak wygląda to w innych krajach? Bardzo podobnie. Jedynie są kraje , gdzie nauczyciel siedzi codziennie w pracy do 15.00 do dyspozycji dyrekcji i wszystko robi w szkole. Są kraje, gdzie jest obowiązkowy urlop zdrowotny co 5 lat. A i są kraje w których w klasach młodszych jest dwóch nauczycieli. Ot życie. Mój wybór. Źle wybrałem i nie mam 28000 i wolnego, i przychodni i nie gram w filmach. Cóż!
Ups miało być 3.000 zł. O i niedouczony jestem. To na pewno wina nauczycieli ;)
Nie rozumiesz chyba czym jest zazdrość, a czym sprawiedliwość. Czasy socjalizmu minęły jednak ci, którzy pensje pobierają z naszych podatków najwyraźniej tego nie rozumieją. Teraz płaci się za to jak i ile się pracuje, a nie za to, że się w ogóle pracuje - na własną pensję musisz zapracować, a nie wydrzeć ją strajkami i protestami przed ministerstwem. Od tej budżetówki i związków zawodowych ludziom się pomieszało w głowach.
Ty się potrafiłeś przyznać na koniec wypowiedzi: "Źle wybrałem i nie mam 28000 i wolnego, i przychodni i nie gram w filmach". Czemu nauczyciel nie potrafi sobie powiedzieć: "Trudno tak wybrałem, niż demograficzny, za dużo nauczycieli, dziura budżetowa. Teraz zarabiam minimalną krajową...". Oni zamiast tego twierdzą "Jestem nauczycielem, skończyłem studia, użeram się z bachorami, muszę się przygotowywać do lekcji, muszę sprawdzać klasówki. Sytuacja demograficzna ani finansowa kraju mnie nie interesuje. Wolę być lekarzem, ale zrobię wam łaskę i pouczę wasze bachory jak mi dacie podwyżkę...".
to akurat wiadomo - sprawiedliwość jest wtedy, gdy nauczyciel zarabia mniej niż autor wątka.
Ludzie nie kończą studiów i zarabiają też bardzo dużo. I co mam mieć pretensje do nich? Każdy walczy o swoje i ma prawo.
Tylko czy ci ludzie dostają pensję z podatków i co pół roku domagają sie podwyżek? Czy może jednak sami sobie zapracowali na to ile teraz zarabiają?
Co co nie kończą studiów i zarabiają dużo na pewno zapracowali na swój sukces, mają głowy na karku, inteligencję i spryt. Tym zazdroszczą najbardziej. To ludzie inteligentniejsi od tych co skończą jakąś socjologię czy pedagogikę i zaczynali często od zera. Ich nasze państwo nieźle grabi a oni sobie radzą. Inni mimo kilku godzin pracy, jakichś tam studiów, niekoniecznie inteligentni wiecznie narzekają i wiecznie im mało. To chyba z nadmiaru wolnego czasu. Nie mam na myśli tylko nauczycieli.
piszesz - "na pewno zapracowali".
skąd ta pewność ?
CHODZI GLOWNIE RACZEJ O TO ,ZE IDZIE W PROTESCIE I UDZIELA WYWIADU KTORY SLYSZALEM ROWNIEZ NAUCZYCIEL ZARABIAJACY 2800 DO3300 I MOWI ZE MALO ZARABIA A PRZEPRASZAM BARDZO CO MA POWIEDZIEC TEN KTORY TEZ MA DOBRA SZKOLE DOBRY ZAWOD I TEZ PRACUJE W TZW ZAWODZIE PANSTWOWYM I MA NA REKE 1500 PONIEWAZ JAK TO MOWIA NIE MA KASY BIDA A DLA NNYCH Z BUDRZETOWKI JEDNAK KASA JEST I TYLKO DLA TEGO ZE WIECZNIE ICH PELNO L=PLACZACYH W TV .nIECH IDZIE MLODY NAUCZYCIEL I STRAJKUJE A NIE STARY WYGA.TYLKO NIE POWIEDZIAL ILE JESZCZE DOROBI NA KOREPETYCJACH .JEDNI I DRUDZY SA DOBRZY MAM NA MYSLI NAUCZYCIELI I LEKARZY NAJCIEKAWSZE JEST TO ZE PRACUJA NA NICH TAK NAPRAWDE CI Z KTORYCH TO PODATKOW MAJA KASE I JESZCZE ICH NIE SZANUJA .WIECZNIE SA NIEZADOWOLENI 25 GODZIN TYGODNIOWO SWIETA PRZERWY SWIATECZNE I FREIE SRERIE PELNOPLATNE I JESZCZE ZLE!!!!!!!MALO!!!!
Ludzie nie wincie nauczycieli źe źykecie grajdole, gzdzie pensja 2800 po 25 latach to szvzyt moźliwości. W Warszawie absolwent wyźszej uczelni zarabia tyle na wejściu. 2800 to dla nich ,alizna. W tym mieście nauczyciel to miljoner. Pretensje do władz miasta, które sprowadzają to miasto do rangi grajdoła..wstyd się przyznać. Dla moich znajomych z Wars:-)awy moja pensja 2600 po 23 latavh to śmiech. Tam zarabia siE po studiach tak całkiem średnio 4000. Żyjemy w takim ubogim mieście, jak władze nic nie zrobia to będzie tylko gorzej. Czasami wstyd się przyznać do tej pensji 2600. Kiedy rodzina i znajomi z innych miasy zarabiaja normalnie
Pozazdrościć to my możemy, ale lekarzom, których nikt nie rozlicza z prywatnych wizyt, albo prawnikom. Jeżeli już psuć sobie chumor, to pensjami dzieci naszych sąsiadów pracujących w warszawskich firmach, wynagrodzeniem naszych znajomych radnych ... ,a nie zarobkami ostrowieckich nauczycieli. I tak chcemy oddawać dzieci do szkoły pod ich opiekę i mieć wszystko w dupie. A tak w ogóle to zdrowie jest najważniejsze, a nie kasa. Angelina Jolie ma nie takie kokosy, ale zdrowia brak. Pierwsze przykazanie Ostrowiaka- żeby cię kochany z tego dobrobytu szlag trafił.
Dawno się tak nie uśmiałem jak po przeczytaniu tych bzdur. Cóż z tego, że w Warszawie się zarabia 2 razy więcej, jak i 2 razy więcej się wydaje? Nawet artykuły spożywcze są tam droższe, nie wspominając już o czynszach czy innych opłatach. Koszty utrzymania tam są proporcjonalnie wyższe od ostrowieckich w stosunku do zarobków...
Lekarz czy prawnik prowadzący prywatną praktykę jest jeszcze bardziej prześwietlany od tego, który pracuje na państwowym stanowisku i płaci podatki jak każdy zwykły człowiek. Przykro mi ale trudno raczej przeoczyć, że ktoś prowadzi prywatny gabinet lekarski albo udziela porad prawnych odpłatnie bez zarejestrowanej działalności gospodarczej (taki prawnik czy lekarz straci prawo wykonywania zawodu, więc nawet nie zaryzykuje)... Nauczyciel ma tu akurat dużo łatwiej, bo nie musi się reklamować tylko zawoła sobie kilku uczni na dodatkowe lekcje u niego w domu, a o tym, że są one odpłatne będzie wiedział tylko on i uczniowie, którym korepetycji udzieli oraz ich rodzice. A rodzice jeszcze będą wdzięczni, że dadzą mu nieopodatkowaną wielokrotność pensji... Pod tym względem akurat lekarze i prawnicy są rozliczani dużo dokładniej niż jakikolwiek nauczyciel.
" I tak chcemy oddawać dzieci do szkoły pod ich opiekę i mieć wszystko w dupie." - z tym zdaniem bym polemizował. No bo w końcu czy wszyscy chcemy wysyłać dzieci do szkoły? Po tym wątku widać, że nie wszyscy jednak. Niestety zobowiązuje nas do tego prawo. Tak prawo zobowiązuje nas do zapewnienia pracy nauczycielom, a do tego jeszcze każe nam wypłacać im pensje z podatków...
Angelina Jolie wcale tak wielkich kłopotów ze zdrowiem nie ma. A na pewno nie większe niż przeciętny człowiek. Ona jest przewrażliwiona na punkcie swojego zdrowia, zwłaszcza zagrożeniem chorobami onkologicznymi.
Pierwsze przykazanie pracowników budżetówki - dajcie mi podwyżkę...
sledzę twój hejt w tym wątku od początku.
naprawde podziwiam - skąd w tobie tyle nienawiści do innych ?
Na dodatek - nie wiem... kłamiesz celowo, czy z braku dostatecznej wiedzy ?
- o zarobkach w wawie i kosztach utrzymania nie masz zielonego pojęcia. Coś bym na ten temat mógł powiedzieć, ale ty swoje zdanie juz masz i chyba nikt cię nie przekona ze jest inaczej
- jeśli znasz jakichś nauczycieli, którzy dorabiają "wielokrotnośc pensji" na korepetycjach - koniecznie napisz list do US, rozpoczynając "uprzejmie donoszę"
- dlaczego kłamiesz, że jest obowiązek wysyłania dzieci do szkoły ? Żadne prawo do tego nie zobowiązuje. Możesz swoje dzieci uczyć sam. To przeciez takie łatwe jest
W warszawie skończyłem 2 kierunki studiów i pracowałem tam przez kilka lat. Łącznie w Warszawie mieszkałem jakieś 8 lat i wróciłem do Ostrowca bo taką miałem potrzebę. Wiem więc jak wyglądają koszty utrzymania w stolicy oraz zarobki.
Wystarczy dopytać jakie są stawki godzinowe za korepetycje. Dajmy na to, że 30 zł za godzinę. Niech no taki jeden nauczyciel udziela korepetycji 3 uczniom dziennie i tylko od poniedziałku do piątku. Daje to 15 godzin w ciąga tygodnia. Tygodni w miesiącu jest 4, więc jest to już 60 godzin. Każda godzina po 30 zł (co nie jest wysoką stawką) to jest już 1800 zł. Oczywiście w 4 godziny dziecko nie nauczy się wszystkiego. Biorąc pod uwagę, że często nauczyciele prowadzą korepetycje w grupach, a nie pojedynczo, to jednak te 3 osoby w ciągu dnia to jest mało. Znam nauczycielkę, która w ciągu tygodnia organizowała korepetycje dla 6 grup 5 osobowych (30 uczniów po te 30zł przez 4 tygodnie daje 2400 zł). I nigdy nie miałem zamiaru na nią donieść, bo nie ma we mnie tyle nienawiści ile sobie wyobrażasz. Po prostu piszę to co widzę. Mam też kolegę, który w liceum brał korepetycje z angielskiego przez cały okres szkoły. Przez 9 miesięcy co tydzień płacił nauczycielce 45 zł. Sam sobie policz ile wydał pieniędzy.
Obowiązek szkolny został w Polsce wprowadzony w 1808 roku i jest aktualny aż do dzisiaj. Więcej na ten temat poczytasz wpisując w przeglądarkę dwie frazy "obowiązek szkolny" i "obowiązek nauki" (od razu zaznaczam, że oba funkcjonują w polskim prawie ale nie są to te same pojęcia).
I na koniec jeszcze jedno. Skąd wiesz, które komentarze są moje a które nie? Przecież nie podpisuję się określonym nickiem, a internet z Vectry ma połowa mieszkańców Ostrowca...
Nie zarzucaj mi kłamstw, bo w ten sposób sam kłamiesz...
Oczywiście kolega brał korepetycje prze cały rok szkolny, a nie przez cały okres nauki w szkole. Drobna pomyłka.
jak widać, nawet "2 kierunki studiów i praca przez kilka lat w warszawie" nie świadczą o racjonalności oceny zarobków i kosztów utrzymania. Ale to mniej istotne, bo nie jest tematem wątku.
Co ty tak z tymi korepetcjami ? Bardzo dokładnie wyliczyłeś co i jak. Zazdrościsz ?
Jeśli tak - zgłaszaj tego nauczyciela "kułaka" do US. Wszak ma lepiej niż ty. Jeśli nie - po co to całe "bicie piany" ?
Odnośnie konieczności "wysyłania dzieci do szkoły" - radzę korzystać z różnych źródeł, tak aby wąska wiedza z wiki nie przesłoniła ci całości obrazu. Nigdzie nie pisałem o obowiązku szkolnym ani tym bardziej obowiązku nauki. Doczytaj nieco o nauczaniu w domu - jest jak najbardziej dopuszczalne i sankcjonowane przez prawo.
I teraz do sedna: jeśli tak płaczesz, że nauczyciele biorą pieniądze za nic, nie podobają ci sie ich kompetencje ani podejscie do dzieci - bądź prawdziwym facetem i nie posyłaj swoich dzieci do szkoły. Ucz swoje dziecko sam. Jest wielu rodziców, którzy powiedzieli "dosyć' i tak właśnie zrobili.
Podejmiesz się ?
czy wolisz dalej narzekać na forum ?
prawo Cię nie zobowiązuje do posyłania dziecka do szkoły. możesz uczyc je w domu. wystarczy że na koniec roku egzamin. przypominam ,że nauczyciele też płacą podatki.
Pamiętaj - praca w budżetówce jest najgorsza i najtrudniejsza, dlatego najlepiej płatna... Osoby pracujące w prywatnych firmach nie mają tyle stresów, ani nie muszą się tak męczyć fizycznie ani psychicznie, a do tego mogą się opieprzać. Nie potrzebują więc w ogóle urlopów, 13-tek, nienormalizowanych godzin pracy, a już na pewno nie potrzebują tyle pieniędzy, bo przecież nie mają ich kiedy wydawać pracując 40 godzin w tygodniu (czasem więcej). Dlatego mogą zarabiać te 1300 zł, a i tak im na pewno jeszcze zostanie... O ile oczywiście w ogóle pracują...