Nigdy nie słyszałam, ale czytałam na forach nie raz.
a ja czytałem na forach, że to rodzice mają ciągłe pretensje do nauczycieli.
słowo przeciwko słowu ?
Pierwszy raz się wypowiem na tym forum, bo aż mnie z żalu ściska. Jestem nauczycielką od 27 lat. Zapewniam, że nie wybrałam tego zawodu z braku laku, bo nie dostałam się na medycynę czy prawo. Ani medycyna ani prawo mnie nie interesowało. Może na szczęście, bo moich rodziców nie stać byłoby na wożenie mnie na zajęcia do wykładowców danej uczelni. W liceum byłam hmm uważam, że na tamte czasy dobrą uczennicą. Na studia zdawałam egzaminy i było 5 osób na miejsce, czyli nie brali jak leci, bo przyjmowano określoną liczbę osób. Czy studia były łatwe? Jak każde humanistyczne. Pamięciówka i ogrom teorii. Jednak było też dużo praktyki w szkołach tzw. ćwiczeniowych.
Nigdy się nie uważałam za mądrzejszą od innych. Mądrość człowieka nie określają te 3 literki przed nazwiskiem. Znam wiele osób, które swoją życiową wiedzą biją mnie na głowę. Czy byliby dzięki temu dobrymi nauczycielami? Nie mnie to oceniać. Przez całe zawodowe życie pogłębiałam swoją wiedzę metodyczną, zdobywałam również nowe kwalifikacje. Czy ja robiłam to dla siebie? Też mam rodzinę, miałam wtedy małe dzieci. W sobotę wsiadałam w autobus i jechałam na kolejne zajęcia. Uczciwie piszę, że część miałam dopłacane, część płaciłam z własnej kieszeni. A dojazdy a noclegi? Ktoś napisze, po co? Faktycznie, po co? Czułabym niedosyt. Ukończenie studiów nie zwalnia z dalszej edukacji. Świat się zmienia, idzie do przodu.
Teraz czytam, że domagam się szacunku, że mam kompleksy. Nie mam kompleksów 19:06. Nie jestem chirurgiem, nie staję na sali sądowej, ale czy jestem gorsza? Staję codziennie przed waszymi dziećmi. Te dzieciaki uczę, rozstrzygam spory między nimi, słucham ich zwierzeń, czasem "leczę" duszę. Robię to tak, jak potrafię najlepiej. Czasem też skarcę, czasem też ostro, gdy wymaga sytuacja, ale i tak ten dzieciak wraca do mnie. Wybrałam ten zawód, bo go kocham to co robię. Wybrałam nie dlatego, że nigdzie indziej mi nie wyszło. Jestem panią, która uczy w klasach I-III. Pozdrawiam nawet tych, którzy "plują jadem".
W naszym kraju opluwa się tych, którym jest odrobinę lepiej. Mają stałą prace, stałe wynagrodzenie, lubią to co robią. Trzeba takich zgnoić, bo dlaczego malepiej niź ja?
Czemu nikt nie opluwa lekarzy? Inżynierów? Farmaceutów? itp ...itd...
O lekarzy tu opluwano nie raz , nie dwa ... Inżynierów , wielu zasuwa fizycznie
Farmaceutów? Jeśli ma aptekę, to jest prywaciarzem, jeśli sprzedaje kokosów nie zbija, więc czego zazdrościć?
Ten co sprzedaje kokosów nie ma, ale nie ma mniej niż nauczyciel. Po prostu się ich szanuje, bo zasuwają ciężko, są wykształceni i ufamy im, szanujemy ich...
" jeśli sprzedaje kokosów nie zbija, więc czego zazdrościć"
aha, czyli zazdrość zalewa szanownych forumowiczów tylko wtedy gdy "ktoś ma lepiej" ?
Świetnie napisane, a pluje się nie na ogół a na tych "najmądrzejszych" porównujących się do kardiochirurgów i " cięzko pracujących do późnej nocy"... Sama mam bardzo różne wspomnienia, jednego nauczyciela bym ozłociła, drugiego w szambie utopiła, tak samo z nauczycielami moich dzieci. Nie wymagaj szacunku, jeśli zasługujesz to go masz, nie ma nic lepszego niż uśmiech dziecka i zadowolony z nauczyciela rodzic, choć to drugie mniej ważne. Pozdrawiam nauczycieli, ale tylko tych, którzy na szambo nie zasługują.
super to określiłąś , to nie jest prosty zawód i najwięcej maja do gadania ci co niestety mieli do szkoły pod górkę, teraz żale i plucie jadem ;są też zawody inne co do których byłoby wiele zastrzeżeń , ale każdy z nas miał prawo wyboru pracy w przyszłości , więc nie ma co obrzucać błotem innych , pozdrawiam
Z tą górką nie jest tak do końca prawda, ale nauczyciele muszą sobie podnieść morale...
Przecieź w naszym miescie nauczyciele to bogacze z kasą 2600 do 2800 po 25 latach pracy. W earszawie Poznaniu to jedni z najmniej zarabiających. Proszę niech ktoś mądry to potwierdzi, po w tej ostrowieckiej biedzie nauczyciel to niemal miljoner.
Patrząc na to ile osób w tym kraju pracuje w wyuczonym zawodzie, śmiem twierdzić, że nie każdy miał prawo wyboru przyszłej pracy... No chyba, że patrzymy przez pryzmat nauczycieli, no to fakt. W budżetówce każdy ma zapewniony zawód jakiego się wyuczył...
:))))dziękuję za mądrą wypowiedź (20.00), podobnie- mam też długi staż pracy, na studia dzienne 4 osoby na miejsce ( nie przyjmowali wszystkich), ciągłe szkolenia, nauka i doskonalenie warsztatu pracy- pewnie dla niektórych to dziwne- nie domagam się szacunku ani współczucia-po prostu uwielbiam swoją pracę i zawód, który wybrałam świadomie:)))
Wszystko fajnie, tylko dziwi mnie jedno. Mianowicie to, że nauczycielka z 27-letnim stażem nie rozumie czego dotyczy cały wątek. Chodzi tu o tych nauczycieli, którzy to mają takie mniemanie o sobie, że są mądrzejsi i ważniejsi od lekarzy, do których to tak często się tutaj niektórzy porównują.
Nikt nikomu studiów ani zawodu nie wybierał, dlatego drażni mnie jak ktoś kto domaga się podwyżek pisze "jak zazdrościsz to trzeba było samemu zostać nauczycielem". Ja takim odpowiadam "jak ci mało i uważasz, że praca lekarza jest taka łatwa i przyjemna, to trzeba było zostać lekarzem".
Przykro mi, że zabolało cię to co tutaj się pisze o nauczycielach, ale powinnaś sama zauważyć, że jest to generalizowanie. To, że ludzie w taki sposób postrzegają nauczycieli (jako grupę, a nie każdego z osobna) zawdzięczacie właśnie takim nauczycielom, o jakich wspomniałem wyżej. Sami powinni sobie przypomnieć swoje czasy szkolne. Też na pewno mieli nauczycieli, których lubili i których nie lubili. Dlatego dziwi mnie takie wywyższanie się ponad innych i twierdzenie, że każdemu nauczycielowi należy się szacunek i kolejne podwyżki tak po prostu. Nauczyciel też powinien sam sobie zapracować na szacunek, bo bycie nauczycielem to jego praca, a nie błogosławieństwo. Chociaż jak widać, dla większości to jest jednak błogosławieństwo...
nauczycielka z 27 letnim stażem rozumie dokładnie czego dotyczy wątek.
Ty chyba jednak nie, choć przytomnie wspomniałeś o generalizowaniu.
Jak się wczytasz jeszcze raz, a potem jeszcze raz, to zauważysz, że tytuł wątka nie jest "NIEKTÓRZY biedni nauczyciele", ale "Biedni nauczyciele"
czaisz różnice ?
Nie mam nic do nauczycieli i w sumie miałem się nie wtrącać do tematu . Wydaje mi się , że nie chodzi o samą sumę 2800 , bo to jak na te czasy to niezbyt wielka kwota na utrzymanie rodziny . Chodzi o to , że w stosunku do ilości godzin przepracowanych przez nauczycieli jest to całkiem niezła pensja i wiele osób to widzi ; w szczególności , że ludzie zarabiają bardzo niewiele .
Moja żona niczym nie ustępuje w wykształceniu nauczycielowi , a pracę ma - niektórzy nie mają , gdzie pracuje na stanowisku kierowniczym mając wszystkie soboty pracujące czyli wypada jej cztery niedziele w miesiącu wolne!!! za 1400 - 1500 zł do ręki . I jest to ciężka praca częściowo fizyczna , częściowo papierkowa . Więc sam rozumiesz , że chętnie zamieniłaby się na nauczycielską pensję i ilość wolnego ; i takich osób jak moja żona jest mnóstwo dlatego złoszczą się słysząc , że nauczyciele chcą podwyżek .
Popieram. Ludzie kończą o wiele trudniejsze studia i zarabiają mniej niż jakiś nauczyciel pracujący 3-5h dziennie. Nawet nie pół etatu. O wakacjach nie wspomnę....