Ja zazdroscicie nauczycielom to co powiecie o chałturnikach grajacych na weselach? Dobry zespół zaczyna w kwietniu, i konczy na poczt listopada + sylwester andrzejki ostatki itp, 600-700 złotych za nocke. To dopiero fucha nie?
No, fucha, ale nie każdy zagra. Jak będą marni to na próżno szukać chętnych do zapłacenia im za wesela. To jest ta różnica, że nauczyciel dostaje pracę i wystarczy, że do niej przyjdzie, nieważne czy dobry czy marny, nikt go nie zwolni. Każdy weekend wolny, wakacje, no nie oszukujmy się nikt tyle wolnego nie ma, a taki zespół musi zainwestować w sprzęt, zasuwać w nocy i jeszcze pracować na swoją opinię. To grosze w porównaniu z wkładem, wysiłkiem i zasuwą po nockach.
z tym wysiłkiem to się zgadzam - nie chciało się nosić teczki, trzeba nosić woreczki.
Teczki pewnie ci muzykanci nie nosili... Jednakże coś muszą umieć. Łatwiej zapewne byłoby być nauczycielem szczególnie niektórych przedmiotów. Choć w sumie ci muzykanci zarabiają sporo więcej, więc jakaś sprawiedliwość jest. Zawsze będę podziwiać tych, którzy sami na siebie potrafią zarobić a nie w szkołąch czy urzędach, gdzie wystarczyło jakieś studia skończyć, niewiele potrafić, mieć farta i przesiedzieć do emerytury.
skończ i ty te "jakieś studia" i nie lecz już tutaj swoich kompleksów.
a tak z ciekawości: ciężkie te woreczki ?
To nauczyciel ma odrabiać prace domowe za twoje dziecko czy co? Czy Ty masz pretensje do nauczycieli, że musisz z dzieckiem w domu popracowac? Czegoś tu nie rozumiem...
Na tym forum już czytałam, że nauczyciel wychowuje, zajmuje się dzieckiem a rodzic nic nie robi... Mam taką samą wiedzę jak n-l w kl.1-3. Niech nikt za mnie nie zajmuje się moim dzieckiem po 12 ale póki w szkole, to n-l niech uczy zamiast mówić co się mają w domu nauczyć.
zgadzam sie
a ja mam taką samą wiedzę jak wspomniany tu fryzjer, lekarz, kasjer, dekarz, szewc i policjant i sędzia.
od teraz
a) będą sam sie strzygł
b) sam będę sobie robił operacje wyrostka
c) sam sobie zrobie dach
d) sam sobie zreperuje buty
e) w końcu sam złapę przestępcę i sam wymierzę mu karę
a co ?
Nie masz takiej wiedzy jak nauczyciel 1-3 bo nie studiowałaś np.psychologii rozwoju dziecka.A co do rodziców to tak jak wszyscy ludzie są różni.Zarozumialstwo do wiwatu moja droga.
Wybacz mama (ja też mama), tabliczki mnożenia, dodawania odejmowania itp musi utrwalać w domu. Szczególnie te dzieci,które mają słabszą pamięć koncentrację. A nie przesadzaj, aż tyle w młodszych klasach nie mają.
To co może już z prac domowych zrezygnować? Oj mama 13:10 gdyby głupota miała skrzydła .... Zaznaczam, że nie jestem nauczycielem, ale denerwuje mnie pretensjonalność niektórych z was.
A gdzie napisane, że prace domowe są czymś złym? Bez nich pewnie dzieciaki nic by nie potrafiły.
Nie o to chodzi. Co ci tłumaczyć. Ja dość wiekowy osobą miałam prace domowe, moje dziecko też miało, wnuki też więc o co chodzi? Ja nie rozumiem o co pretensje.
Cóż, skoro to taka "charówka " niech harują dalej
Jak czytam wpisy o tym jaką to ciężką pracą jest nauczanie w klasach 1-3 to pusty śmiech mnie ogarnia. Odnoszę wrażenie że niektóre panie nauczycielki po prostu nie mają pojęcia co to znaczy ciężka praca i przydałoby się im rzeczywiście postać te 8 godzin bez przerwy na nogach za ladą. Proponuję w aptece, żeby nie było kąśliwych uwag na temat tego, że trzeba było się uczyć - farmacja to naprawdę trudne studia. Albo pozginać grzbiet przy fotelu dentystycznym od rana do wieczora jak moja znajoma pani stomatolog. Może wtedy do pań nauczycielek dotarłoby co to znaczy naprawdę być zmęczonym po pracy.
Nigdy nie chciałam być nauczycielem bo mnie to po prostu nie interesuje, nie zazdroszczę ani godzin pracy ani zarobków ale na Boga, nie ośmieszajcie się jęcząc jaka to ciężką pracą i ciężkie studia. Maturę zdawałam 20 lat temu i na pedagogikę z mojej klasy poszły osoby trójkowe, dostały się i skończyły bez problemu. Piątkowi uczniowie startowali głównie na medycynę i pokrewne kierunki.
Kochani nauczyciele - wy po prostu nie macie pojęcia co to są ciężkie studia i wyczerpująca fizycznie i psychicznie praca - bo nie macie porównania.
Ja kojarzę koleżankę, która po roku z LO odpadła, była niesamowicie tępa. Przeniosła się warunkowo do innego Lo, ale nie podołała, później zawodówka, Lo zaoczne a dziś...Hm, pani nauczyciel, dumna i blada... Ale nie chce mi się rozpisywać bo to jak groch o ścianę.
A ja znam P nauczyciel która maturę zdała na 2 i uczy teraz czego ? ano j. polskiego ha ha pzdr
nie wiem czy się chwalisz czy żalisz ale jednak ta koleżanka dała radę .