Jedynym wyjściem dla nauczyciela jest - nie czytać tych obelg pod jego adresem. Po takiej lekturze nie widzę sensu w swoich staraniach. Poświęcam wiele czasu na szkołę i swoich uczniów, przygotowuję fajne lekcje, wycieczki, pomagam zdolnym, tłumaczę słabym, wysłuchuję problemów, szukamy na nie sposobu, rozmawiamy z rodzicami, czasem oni tez potrzebują pomocy. Cieszy mnie każdy sukces, każda dobra ocena, każda pochwała i każde ich miłe słowo, każdy przyjazny gest. W końcu spędzamy razem tyle czasu. Cieszę się, gdy widzę jak dorośleją, dojrzewają, dorastają, stają się przyjaciółmi, dobrymi ludźmi i jak osiągają dobre wyniki - na miarę swoich możliwości. Smucę się z nimi, kiedy się rozstajemy, czasem łza poleci :). Kto nie jest nauczycielem - nigdy tego nie zrozumie, ile serca zostaje w każdej klasie i na czym polega przyjemność bycia nauczycielem, i z czego w tej pracy czerpie się radość. Wolałabym, nie wiedzieć, że uważacie mnie za niedouczoną, po byle jakich studiach. Nie wiem, czy studia były trudne - minęło tyle lat, że wspominam je z przyjemnością, tak jak niemal każdy rok mojej pracy.
17:45 ale nie dramatyzuj. Ja napiszę tu dużo złego o nauczycielach, bo takich z powołania dziś w szkołach dzieci widzę trzech, ale dobre i to. Żal, że odeszła nauczycielka, która była świetnym pedagogiem, wychowawcą, może nie do końca już potrafiła wytłumaczyć matematykę, ale może to moje dziecko jej nie rozumiało. Nie wiem, ale na ulicy przytuli dzieciaka, jest cudownym i ciepłym człowiekiem a przed nią córka miała panią, która nie napiszę co robiła, bo nagłośnię to ale jak dzieciak skończy szkołę. W każdym razie tamtej nawet jak dziecko mówi dzień dobry to nie odpowie. Dziś jest nauczycielka, która powie na początku roku, że wycieczek nie będzie, bo ona nie będzie się z nimi zmagać. Poprzednia choć starsza o 22 wracała z uśmiechem na ustach i dokładnie pilnowała, by żadne dziecko samo spod szkoły nie odeszło. Cudowny nauczyciel i tacy bywają. To nauczyciel, który zaprasza do swojego domu i dzieciaki idą na ciastka. Ale jest k..upa tych z przypadku w 1-3 bo się połakomili na najłatwiejsze studia. Taka prawda i nie można jedną miarą mierzyć wszystkich. Uwierz, że takich jak Ty dzieciaki kochają i mówią o Tobie w samych superlatywach, tak jak i rodzice a Ci nic niewarci niech mają zal do siebie, że dzieciak nimi gardzi. Nauczyciel musi mieć serce. Dziecko w szkole spędza te 5-7h i nauczyciele zastępują im dom. Jedni lepiej, drudzy gorzej. Nie ma co się przejmować tym co się tu pisze, bo ludzie zawsze będą (tak jak ja) pisać źle, bo większość jest zła, ale założyć temat z nazwiska o jakimś nauczycielu i można by pisać mnóstwo dobrych rzeczy. Też nie jesteście bez winy wiecznie plując na nas rodziców.
Gość coooo nie studiuje medycyny.:)
Skąd wiesz? Zapewne jest madrzejszy i studiuje pedagogikę, o ile to można nazwać studiami.
20:03, no tak, chciałam po prostu się pomądrzyć, bo to nieludzkie być na medycynie, nie płacić za te studia i jeszcze mieć stypendium naukowe ;) to oczywiste. Pozdrawiam niedowiarku ;)
NIECH KAZDY ROBI TO CO LUBI I UMIE oby tylko znalazł pravę. U nas juz tak jest plujemy natych którym się lepiej powiodło. Przeciez nauczyciel, lekarz pielegniarka, sklepowa itp nikomu nie zabiera. Robi to co umie najlepiej i za to mu placą. Tak chyba powinno być w normalnym kraju? Jeźeli tak łatwo, to dlaczego nie zostaliście nauczycielami, zdaniem waszym kazdy moze?
Bo każdy może, nie ma łatwiejszych studiów niż pedagogika wczesnoszkolna, a po czymś takim uczą... Niestety niektórzy mają jakieś zdolności, talenty i ambicje a nie kończą na pedagogice. Możecie pisać jakie to trudne studia, jakie poświęcenie itd a to bzdury. Nawet osoba po zawodówce da radę na spokojnie w kl, 1-3 czy przedszkolu. To żadne wykształcenie. W biedronce siedzą lepiej wykształceni ludzie ale tam trzeba zasuwać, coś potrafić i być miłym a w szkole już nauczyciel nic nie musi.
Bzdury piszesz 21:14.proponuję ci spróbować popracować trochę w tym zawodzie a pewnie zmienisz zdanie. Jeżdzicie po osobach , które skończyły pedagogikę, a co powiecie o kuratorach sądowych, pracownikach poprawczaka, mosu czy podobnych placówek, osoby tam pracujące też są po pedagogice, tyle że resocjalizacyjnej. A praca ciężka, często związana z wieloa niebezpieczeństwami. Praca z trudnym środowiskiem,wymagająca ogromnej cierpliwości,wiary w drugiego człowieka,umiejętności rozwiązywania różnorakich problemów.Nie każdy się do tego nadaja, jak napisał gość z 21:14 , najłatwiejsze studia. Chyba nie wie, o czym pisze.
jesli ktos nigdy nie studiował pedagogiki to nie ma zielonego pojecia o czym tu pisze.Totalne bzdury i bzdety,człowiek inteligentny by tego nie wymyslił.Swiat zwariował ale przez kogo??no przez ludzi.Do 21.14 kiedy studiowałas/es pedagogike?w którym roku?na którym sie wybiera specjalizacje?kto jest prekursorem kształcenia ustawicznego w Polsce?w którym roku powstały pierwsze gimnazja?co oznaczaja Ogródki Jordanowskie?podstawowe cwiczenia dla dzieci z autyzmem?podstawowe cwiczenia-wymowy dla dzieci nieumiejacych wypowiadac r badz majacych z tym trudnosci-powinnas/es podstawy znac no przeciez twoja wiedza jest tak głeboka wiec słucham-to podstawy.
a moze cos z psychologii klinicznej no prosze-terapia stresu pourazowego?a czym jest norma teoretyczna-a czym norma statystyczna?a czym jest Klub Rzymski?
23:22 do kogo to piszesz? Oni tak tego nie ogarną. Tak myślą ludzie, którzy albo się marnie uczyli i winią za to nauczycieli nigdy siebie lub ci którzy są przewrazliwieni na swoim punkcie. Co to znaczy łatwiejsze czy trudniejsze studia? Ja moje techniczne wspominam jako lajcik bo to było dla mnie proste moje hobby. Były też przedmioty trudne ale tak jest wszędzie. Jak lazilismy do dziewczyn ze pedagogicznych studiów to co kawały to dla mnie chinszczyzna. Nigdy bym nie powiedział że to latwizna. Tak to mówi jakiś tempak. Wśród nauczycieli inżynierów prawników są super wykształceni jak i tacy co kończyli kazdy rok ledwo ledwo. Niech każdy się swoim poletkiem zajmie. Jeśli nawet bibliotekarz zarabia 3000 zł to co wam do tego.
Nie ośmieszaj się 7:26. Sam pewnie nic nie studiowałeś, skoro pedagogika może byc wg ciebie trudna. No już kończmy się ośmieszać. Pora isć do pracy.
23:09 nie trzeba nic studiować a już na pewno nie marnować czasu na tak zwane studia jak pedagogika, żeby widzieć do czego dziś nadają się wszyscy specjaliści. Musiałam kiedyś skorzystać z pomocy logopedy, sorry, ale to był nieudacznik, który nic nie pomógł, po dwóch spotkaniach się z panią pożegnałam, bo lepiej, żeby dziecko klocki układało niż słuchało głupot,że mówić nie będzie. Mówi wyraźnie i bez pomocy jakiejś "wykształconej pani". Byłam też u psychologa, gdy dziecko miało ogromne lęki, ale pani skupiła się na bezstresowym wychowaniu i po 30min wyszłam, to takie formułki jak tu piszą nauczyciele. Ja w ogóle straciłam wiarę, że człowiek po psychologii, pedagogice coś potrafi. To takie wybranie tego na co mnie stać, bo wiadomo, ekonomii czy prawa nie skończę. I te specjalizacje na pedagogice... Płakać mi się chce jak to czytam, że medycyna taka łatwa a pedagogika dla najzdolniejszych, bo jest zupełnie odwrotnie. Jakoś nie znam głąba, który by nie zdał w 1LO czy podstawówce a studiowałby medycynę. Oni kończą jako nauczyciele. I ja od razu się tu przyznam, że sama skończyłam edukację po maturze, szkoda mi było czasu, choć matura zdana na 5. Na medycynę się nie nadawałam a na pedagogice walnęłabym ze śmiechu. Mam od 15lat dg i cieszę się, że jak kazał tata nie poszłam na te "studia".
Gdy uczestniczyłem w kursie dla członków rad nadzorczych jedyne dwie osoby, które nie zdały z całej kilkunastoosobowej grupy to lekarze. Nie byli w stanie ogarnąć wiedzy spoza ich zakresu działalności.
Przypadek?
Nie róbcie z lekarzy automatycznie wybitnych intelektualistów, bo są wśród nich także zupełnie prości ludzie.
Ludzie potrafią być wybitni w każdym zawodzie, bo to co ich wyróżnia jest w nich a nie w zaliczonej edukacji.
Przychodzą mi na myśl rolnicy czy "nocni stróże" w różnych instytucjach, którzy w czasach PRL wygrywali chyba najczęściej turniej wiedzowy Wielka gra. Mieli dużo czasu na czytanie i pogłębianie wiedzy w dziedzinach zupełnie im obcych zawodowo. Tacy ludzie byliby znacznie lepszymi kompanami, niż wielu mających się na co dzień za alfę i omegę.
Czy nigdy nie trafiliście na konowała w białym kitlu?
Co najmniej tak samo często jak na wspaniałego człowieka niosącego pomoc choremu by ulżyć mu w cierpieniu. Czyli 50 na 50.
7:58, świetnie napisane. Trafiłam na konowała, który u dziecka z bólem brzucha stwierdzał anginę i infekcja dróg moczowych też była anginą. Antybiotyk i tyle. Znam kolejnego, który nie radził sobie z niczym zupełnie i wiecznie kierował do szpitala. Lekarzem dobrym może być tylko ten, który pracuje w szpitalu i ma jakaś praktykę a nie taki, który siedzie w przychodni i przez tg przyjmie 10 pacjentów, bo ludzie się go boją. Jednak nauczyłam się sama przy dwójce wiecznie chorych dzieci stawiać trafną diagnozę. Dziś to już duże dzieciaki a będąc na wakacjach wiedziałam, że muszę jechać z córką na pogotowie a zwykle leczę sama. Znam niekompetentną urzędniczkę, która wprowadziła mnie w błąd. Ale nigdy nie słyszałam, aby słaby uczeń został lekarzem a nauczycielem bardzo często. A co do wolnego czasu, mówisz o rolnikach? Hm, cóż akurat mam znajomego rolnika, jest inżynierem, zna 4jezyki obce ale majac 30ha ziemi on czasu nie ma. Także więcej mają go nauczyciele. I pewnie gdybym nie miała dzieci nic bym na nich złego nie powiedziała a tak widzę, że robią błedy ortograficzne tak banalne jak dzieciak, nie potrafią rozwiązać prostego zadania a uczą nasze dzieci. No i są bardzo złośliwi i dokuczają z premedytacją. A studia jak studia. Czasem łatwiej skończyć pedagogikę niż gimnazjum. Na szczęście dziś moje dzieci są wśród mądrych nauczycieli, nie tych po pedagogice, bo kl 3 już dawno skończyły. I powiem szczerze, że córka czasem jest pod wrażeniem nauczyciela, który świetnie prowadzi lekcję, potrafi dużo nauczyć i jest wyjątkowo mądry a przy okazji bardzo przyjazny dla młodzieży, ale on uczy angielskiego więc skończył studia i dopiero przygotowanie pedagogiczne.
No i świetnie leczcie dzieci sami, uczcie dzieci sami. takich mamy teraz mądrych rodziców, ze bez studiów i specjalizacji z pediatrii potrafią diagnozowac i leczyć. Twierdzą też ze potrafiliby uczyc w szkole bo to taka łatwa i prosta praca. Szkoda tylko ze jako osoba zwiazana z medycyna wiem ze ci ludzie nie maja pojecia o medycynie a staraja sie uchodzic za takich co sie doskonale znaja. Mozw zamiast tylko sie usmiechac z politowaniem powininem ich uświadamiać ze nie maja bladego pojęcia o medycynie. Pewnie o nauczaniu dzieci maja takie samo pojecie czyli zerowe. A potem jedna z druga mamusia obwinia nauczycieli za niepowodzenia dzieci. Na a prawda jest taka ze niestety ich dzieci sa niezbyt zdolne i inteligentne tak samo jak ich rodzice.
13:15 a żebyś wiedziała, że leczę sama. Wiem jaki antybiotyk lepszy, nie dam przepisać dziecku antybiotyku, na który jest uczulone. Wiem kiedy zaatakowały wirusy a kiedy bakterie. Moja intuicja mnie od kilku lat nie zawodzi. A uczyć dzieci w pierwszych klasach podstawówki dałabym radę po liceum. Moja znajoma po pedagogice nie pomoże dziecku w 2kl, a sama pracuje w przedszkolu. Taką wiedzę ma każdy średnio rozgarnięty człowiek. Chodzę do lekarza, gdy muszę, angielskiego uczę dziecko sama, ponieważ trafiło na słabą nauczycielkę, starsza córka pomaga, bo ma akurat predyspozycję do nauki j.obcych. Nie przeceniajmy się, bo tak jak szanują sprzątaczkę, sklepową w mięsnym tak samo i nauczyciela, czy lekarza, ale nie bardziej. Akurat w mięsnym często pani musi mi doradzić co dać do pierogów, czy co lepsze na gulasz. No i tych pań stojących wiele godzin, które są bardzo przyjazne i miłe jakoś nikt nie chwali i nie zarabiają po 2tys. To nie fair.