Na tle narastających napięć wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości głos zabrała Anna Krupka, szefowa świętokrzyskich struktur partii. W opublikowanym na swoim oficjalnym profilu na Facebooku wpisie zaapelowała o zakończenie publicznych sporów i skupienie się na wspólnym celu przed przyszłorocznymi wyborami
Pisze żeby rozłamowcy poszi po rozum do głowy:)
Może Tobie odpowiada średniowiecze. Im nie musi.
Ani jedni ani drudzy.
Przeczytałem dziś artykuł o apelu Anny Krupki o jedność w PiS. W skrócie jego przekaz jest prosty: w obliczu wyzwań potrzebna jest współpraca, odejście od wewnętrznych sporów i skupienie się na wspólnym celu. [1]
I pomyślałem sobie, że niezależnie od tego, kto na kogo głosuje, jest w tym jedna myśl, którą warto przenieść na nasze lokalne podwórko. Bo jeśli od lat nie potrafimy zbudować elementarnej zgody wokół przyszłości Ostrowca, to żaden polityk, żadna partia i żadne wybory same tego nie zmienią.
Przeczytałem cały ten wątek. Kilka stron emocji, wspomnień, pretensji, wzajemnych oskarżeń i pojedynczych głosów nadziei. I mam wrażenie, że wszyscy w jakimś stopniu mają rację, ale jednocześnie nikt nie mówi o całości. [2]
Jedni tęsknią za czasami, gdy było więcej pracy i ludzi na ulicach. Drudzy przypominają, że tamte czasy miały swoją wysoką cenę. Jedni oskarżają władze, inni mieszkańców, jeszcze inni twierdzą, że każdy jest kowalem czy konowałem własnego losu.
A może prawda jest mniej wygodna?
Miasto nie umiera jednego dnia. Miasto traci życie powoli. Najpierw wyjeżdżają najbardziej przedsiębiorczy, potem najlepiej wykształceni, potem ci, którzy nie widzą dla swoich dzieci przyszłości. Zostają ci, którzy chcą zostać, i ci, którzy nie mogli wyjechać. To nie jest powód do wstydu ani do dumy. To jest fakt, z którym trzeba się zmierzyć.
Nie interesuje mnie już spór o PRL ani o to, kto jest większym patriotą. Interesuje mnie rok obecny i kolejne dwadzieścia lat.
Dlatego mam kilka prostych pytań.
Czy gdybyście dziś mieli po 20 lat, świadomie wybralibyście Ostrowiec jako miejsce na studia, pracę, założenie firmy i wychowanie dzieci?
Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, napiszcie dlaczego.
Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, napiszcie uczciwie, co musiałoby się zmienić.
A teraz pytanie do tych, którzy od lat zarządzają miastem, instytucjami, szkołami, spółkami, organizacjami i firmami.
Jak chcecie, żeby Ostrowiec wyglądał za 15–20 lat?
Nie hasłami z ulotek wyborczych. Nie wizualizacjami. Nie sloganami o rozwoju.
Konkretnie.
Ilu mieszkańców ma wtedy liczyć miasto?
Jakie branże mają dawać ludziom pracę?
Co ma zatrzymać młodych?
Co ma przyciągnąć tych, którzy wyjechali?
Jakie inwestycje będą wspominane za dwadzieścia lat jako przełomowe?
Jeżeli na te pytania nie ma odpowiedzi, to największym problemem nie jest ani brak pieniędzy, ani demografia, ani polityka. Największym problemem jest brak wspólnej wizji.
Na końcu jedno pytanie do wszystkich – bez wyjątku.
Za dwadzieścia lat, kiedy dzisiejsze dzieci będą dorosłe, co powiedzą o Ostrowcu?
„To miasto dało mi szansę.”
Czy raczej: „Pierwszą dobrą decyzją mojego życia był wyjazd.”
To nie jest pytanie do internetu.
To jest pytanie do każdego z nas.
[2]: http://www.ostrowiecnr1.pl/forum/watek/czy-czujecie-sie-w-ostrowcu-jak-w-swoim-miescie/
Nasz poseł odchodzi z Mateuszem
Co ta "Pani" ma wspólnego z Świętokrzyskim województwem?!