22:06 szacunek. Zwykle nauczyciele przymykają oczy. Moja córka była prześladowana w szkole, dosłownie uciekała w butach szkolnych bo się bała wejść do szatni. Na szczęście mogłam, bo nie pracowałam podjechać po nią po lekcjach, chociaż tyle, bo w mróz w trampkach to średnio zdrowe. Wychowawca pocieszał, bronił "dobrych dziewczynek, które się zagubiły", słowa wychowawczyni i namawiał aby córka jakoś lawirowała w tym towarzystwie, to też Jej słowa. Przed półroczem nie posyłałam córki 3tg do szkoły, ponieważ widziałam te "dobre i zagubione dziewczynki" i bałam się o nią. Po półroczu na szczęście dyrektorka zgodziła się na przeniesienie do innej klasy. Planowałam w ogóle zmienić szkołę dziecku, ale ta najbliżej. Dziś córka ma świetne, mądre i ambitne koleżanki, a nie patologię, która pali papierosy (13latki wtedy) szwęda się po nocach a naukę ma głęboko w poważaniu. Dziś 3kl, cieszę się, ze to koniec edukacji e tej szkole, a na forum polecacie ją jako bezpieczną. Nie podoba mi się tu tylko wychowawczyni, która obgaduje inną nauczycielkę do uczniów i decyduje komu dzieci maja dać kwiaty na dzień nauczyciela. Ale teraz to już tylko lepiej będzie. Córka się uczy bardzo dobrze i wstaje rano z uśmiechem. Życzyłabym dzieciakom aby takich nauczycieli jak Ty było więcej.
Przed feriami i po feriach miało być a nie półrocze...
21:43 niespecjalnie masz rację. Jeszcze nam wmawiaj, że przedszkolanki są mega wykształcone i nie po pedagogice wczesnoszkolnej.
I żeby nie było, nie mam na celu obrazić żadnej nauczycielki, tzn są takie, które na to zasługują ale też i te naprawdę świetne i nawet jeśli napiszą z błędem i każą przepisać dzieciom to nic się nie stanie. Gorzej jeśli nie mają cierpliwości i swoją pracę kolokwialnie mówiąc olewają. My rodzice chcemy przede wszystkim aby nasze dzieci były w szkole bezpieczne no i w starszych klasach edukowane przez nauczycieli a nie nas rodziców. Żebyśmy po powrocie z pracy mogli miło spędzić czas z dziećmi, bez tłumaczenia i robienia czegoś za nauczyciela i bez słuchania żalu dziecka, ze złośliwa pani zrobiła kartkówkę z czegoś czego jeszcze nie przerabiali. Dziś dzieciaki mają naprawdę dużo nauki jesli chcą mieć jakieś wyniki, ponieważ na lekcjach wiele się nie dzieje. N-l nie radzi sobie z jednym dokuczającym, wyżyje się na reszcie a w rezultacie dziecko uczy się w domu. Nie tak powinno to wyglądać. Do tego jeszcze nie możemy być pewni czy nasze dziecko wróci całe i zdrowe z pola walki jakim jest dzisiejsza szkoła, no ale to wina tylko rodziców. Nauczycieli w szkole nie ma.
Nie wiem kto do czego ma kogo przekonywać 1:48. Wiem, że jest edukacja wczesnoszkolna. Czy więcej czy mnie wykształcone? To zależy od człowieka. Jednak na pewno nie mniej niż po wszystkich humanistycznych przedmiotach. Co to znaczy mega wykształcone? Każdy kończący studia(mam na myśli dzienne na porządnej uczelni) jest człowiekiem mniej lub bardziej wykształconym. Na miarę swojego kierunku i swojej potrzeby samokształcenia. To że ktoś przez pięć lat leciał na 3 to inna rzecz. Nigdy nie pokusiłabym się kogoś obrażać i oceniać czyjąś wiedzę dlatego, że pracuje z maluchami. Jest gro nauczycieli, którzy cały czas się dokształcają, bo nie potrafią siąść na laurach.
15:19 ale ja tego nie neguję, jednak większość jak się nie dostanie na inne studia to idzie na pedagogikę i nie ma opcji jej nie skończyć. Co nie oznacza, że nie ma mądrych nauczycieli. Nie unoś się, ale mam w rodzinie takiego specjalistę po pedagogice, który nie umie nic a jest przedszkolanką. Nic, dosłownie, bez żadnych przenośni ale jakaś uczelnia za kasę ją "wykształciła". Ta osoba nawet kremu karpatka nie zrobi, bo w instrukcji jest napisane, żeby krem rozpuścić w szklance mleka a jej się nie mieści, więc... I czasem wg takich osób mierzę inne osoby po tych studiach.
No i nigdy nie porównam nauczyciela do lekarza, choćby tego internisty ani do sędzi czy kogoś po studiach technicznych bo to inne studia i nie dla wszystkich. Jednak u nauczycieli w tych klasach liczy się serce do maluchów i za to się ich ocenia a nie za wiedzę, bo taką jaką przekazuje się 6-8latkowi musi mieć każdy.
Ale umiejętność jej przekazania już nie każdy posiada. Jaką wiedzę musi posiadać bibliotekarka? A co może nie wykształcona? Po studiach. Jaką wiedzę przekazuje wuefista pani od plastyki itd... Każdy człowiek po porządnych studiach posiada konkretną wiedzę. Nie podważajmy niczyjej wiedzy. Ja zauważyłam że jest taka zależność. Najwięcej krytykują ci, którzy sami są marnie wykształceni, którym coś w życiu nie wyszło, którzy są niespełnieni. O tej Karpatce już gdzieś czytałam 15:48. Coś bardzo jesteś cięta na n-li. Wiem, że nie wszyscy nauczycieli są super, ale obecni nauczyciele są przystępni, otwarci, można z nimi podyskutować poradzić. W latach 70 - 80 - początek 90, to dopiero byli nauczyciele których człowiek się bał jak ognia. Słabi uczniowie byli dla nich pożywką. Za nic nie zamieniłabym nauczycieli moich dzieci na moich byłych belfrów.
Ten problem mógłby rozwiązać tylko ojciec Mateusz.
Wiele ludzi którzy mają dzieci jest ciętych na nauczycieli. No i z tą przystępnością bywa różnie. Do niektórych nauczycieli nawet bym nie podeszła, ponieważ nie ma po co. Musi się dzieciak przemęczyć. I niestety przez ich pryzmat ocenia się całą grupę zawodową. Ja swoich nauczycieli wspominam bardzo dobrze, oczywiście były wyjątek z kijem i gębą od ucha do ucha ale byli tacy, którzy tłumaczyli tym słabszym cierpliwie, wiele razy dane zagadnienie. Dziś są tacy, którzy powiedzą, że są zmęczeni, żeby się dzieci cieszyły, że mają darmowe szkoły i ogólnie jak się słucha to ma się wrażenie, że nauczycielki uważają, że robią komuś przysługę a przecież dostają pensje czasem nie mając żadnych wyników.
A ta umiejętność przekazywania wiedzy, wytłumaczenia czegoś też nie koniecznie występuje u wszystkich nauczycieli. Często występuje u osób, którzy nie są nauczycielami. Mój brat chodził na korepetycje do studenta i tłumaczył o wiele lepiej niż nauczycielka i dzięki temu dzieciakowi, który dopiero studiował poprawił sobie oceny.
niekoniecznie miało być.
Chłopiec czy wiesz jak wygląda choroba ADHD bo chyba nie i nieosadzaj zamian się niedowiesz
Nic sie nie zmieniło.Jak bił tak bije
tak będzie dokąd nie zrobi któremu dziecku krzywdę ,tylko potem za póżno i kto za to odpowie?
W psp5 jest tak samo jest jeden taki co daje popalić wychowawczyni i dzieciom
w każdej szkole jest jakaś patologia mamusi
Przekomarzacie się kto winien? Nauczyciel czy rodzić?A to system oświaty w naszym cudnym, prorodzinnym kraju. W każdej szkole chodzi o kasę. Na każde dziecko są pieniądze. Na to 'be' też. Szkoły mimo skarg, uwag rodziców, itp. za wszelką cenę trzymają każde dziecko. Przynajmniej przez rok. I nie chodzi tylko o szkoły podstawowe. Gimnazja przyjmują dzieci, które realizowały dotychczas obowiązek szkolny w SOSW., z orzeczeniem upośledzenia w stopniu lekkim, licea - drugorocznych 'geniuszy' na kolejny rok- kasa wpłynie, potem się ich pozbędą. Wszak dobro dziecka- to slogan, ba, relikt już w tych czasach. Liczą się tylko dotacje na każdego ucznia.