Dlaczego ten chłopczyk nie trafił do klasy ,którą prowadzi pedagog z dłuższym stażem tylko do młodej dziewczyny która dopiero zaczęła uczyć pierwszy rok.Tak wygląda ,że wszyscy chcieli go się pozbyć i dali jej niech ona się męczy.
i tu jest pies pogrzebany ,jeśli doświadczony nauczyciel nie daje rady to młoda niech się z nim męczy ,najwyżej władza uzna że nauczyciel do kitu,inni bezrobotni czekają na wolne miejsce
Wypłatę dostaje wg ustalonej stawki. Młoda, bez doświadczenia, nieradząca sobie, to niech pracuje w sklepie.
Ze sklepu to jąwyrzucą skoro w szkole sobie nie radzi 15:05/
Kiedyś mamy po podstawówce miały po 8 dzieci i je wychowały, dziś jakieś dziwny twór nazywany studiami kończą anie radzą sobie z 20 dzieciakami? Cóż, mam przykład w rodzinie. Mało zdolna osoba jest przedszkolanką i ma jedynaka. Gorszego bachora nie widziałam i słowa bachor używam tylko na to dziecko. Ale mamusia jest dumna, że takie zdolne dziecko wychowała.
Ona się męczy? Chyba dzieci się męczą. Ona niech zrezygnuje z pracy bo nie nadaje się co widać, jeśli jeden dzieciak terroryzuje klasę. Nie chciałabym jakiejś dziewczynie po marnych studiach powierzać dziecka, zawsze wybierałam klasę, gdzie uczy starszy nauczyciel, też skończył tylko pedagogikę ale jednak trochę wie. Jest taki ogrom nauczycieli, mamy taki niż a wciąż eksperymentują na naszych dzieciach i przyjmują nowych? Oj, współczuję wam. Media i to szybko zanim dzieciom stanie się krzywda, skoro widzicie, że nauczycielka delikatnie mówiąc sobie nie radzi.
Dziecko, zanim pójdzie do szkoły, jest wychowywane przez rodziców przez 6 lat. Tylko i wyłącznie rodzice odpowiadają za to, że dziecko jest agresywne i rozwydrzone. To jest tzw. miękki chów (wszystko dziecku wolno, moje dziecko jest najcudowniejsze). Nie mam na myśl, aby wobec dziecka stosować jakąkolwiek agresję (czy to słowną czy fizyczną), ale żeby stawiać dziecku granice. Nauczycielka niczemu tu nie jest winna. Tylko rodzice.
Jest, tu tylko wina szkoły, bo jeden źle wychowany przez rodziców, po drodze przedszkole po drodze dzieciak zagraża zdrowiu innych dobrze wychowanych dzieci. W domu jak rodzeństwo sobie krzywdę zrobi to wina matki ale jak w szkole coś się stanie normalnemu dziecku to n-l powinien siedzieć, wtedy znaleźliby narzędzia.
Z tego co wiem, to chłopiec będzie miał nauczanie indywidualne, ale to troche trwa. Procedury niestety, których nie da się w takiej sytuacji uniknąć. Do tego czasu musi uczęszczać na zajęcia z klasą, także chyba sprawa zmierza w dobrym kierunku. Tak myślę.
Mam nadzieję że tak się stanie.Nie możemy przenieś wszystkich naszych dzieci do innych klas.
Biedne dziecko moim zdaniem dzieci zle sie nie rodzą tylko nabywają takich zachowań nie wiem czy ktoś z was oglądal wczoraj Rozmowy w toku? Jak sie slyszy, że 3 letnia czy 4 letnia dziewczynka bez telefonu i gier nie zaśnie no to aż sie nogi uginają,a kto temu dziecku daje telefon do ręki -NAUCZYCIELKA ??!!No ludzie ocknijcie sie bez urazy kogokolwiek ale skoro niektóre mamunie i tatusiowie wolą co innego do roboty, niż wychowywać wlasne dzieci no to miejcie pretesje do siebie.Nikt za was życia nie przeżyje nauczyliśmy sie tylko oskarżać wszystkich wokolo i narzekać. Wygodnie jest pozbyć sie dzieciaka wlączając mu bajki,komputer,telefon i z glowy. Mamy wtedy luz, wiatr z glowy leci i życie też i najpiekniejsze etepy życia naszych dzieci bezpowrotnie.My sami powinniśmy zrobić taką autorefleksje i zapytać siebie JAKĄ JESTEM MATKĄ? JAKIM JESTEM OJCEM?
Niestety, moje pokolenie - 30+, jak i obecni dwudziestolatkowie nie bardzo mają pojęcie jak wychowywać własne pociechy. Nie jestem ekspertem, ale wystarczy się przejść w weekend do marketu, czy galerii handlowej, by zobaczyć jak zachowują się te ułożone i dobrze wychowane dzieci :)
Łatwo napisać, że nauczycielka sobie nie radzi, że szkoła sobie nie radzi. W domu rodzice nie mogą sobie poradzić z jednym dzieckiem, a nauczycielka MUSI!!! sobie radzić z 25. Wychowujcie swoje dzieci, a nie zwalajcie winy na szkołę. A jesli dziecko ma zaburzenia to do klasy integracyjnej.
Albo do szkoły specjalnej
większość mamusiek nie dorosło do roli MATKI,często widzi się na ulicy palące w ciąży a niekiedy jeszcze idące chwiejnym krokiem.To dziecko rodzi się już chore,póżniej są problemy z zachowaniem,nauką i tak dalej.
Ja uczyłem się w tej szkole w latach 80-tych. Gdyby wtedy znalazł się taki dzieciak, który odezwałby się wulgarnie do nauczyciela, to dostałby czarną, długą gumą, a potem rodzice zrobiliby to samo albo jeszcze więcej. Problem zniknąłby. Ci, którzy napisali, że nauczyciel nie nadaje się, to chyba właśnie osoby sprzedające w sklepie i machinalnie przerzucające towar, nie mające pojęcia o dzisiejszej pracy w szkołach. A gdyby, dzisiaj nauczyciel "zastosował środki przymusu bezpośredniego" w stosunku do dziecka, to powstałoby forum, że w szkole w Szewnie nauczyciele biją dzieci i trzeba ich wsadzić do więzienia !!! Jeśli jest problem z dzieckiem 6-cio letnim, to na pewno jest to duży problem ale nie tylko jego samego, ale i jego rodziców. I należy im pomóc. I powinni to zrobić wszyscy - nauczyciele, pedagodzy, dyrekcja szkoły i również pozostali rodzice dzieci w tej klasie - choćby dla dobra swoich pociech. Trudność polega na tym, że wszelkie regulacje i przepisy prawne, ograniczają możliwości ludzi odpowiedzialnych z uczniów w szkołach. Ale trzeba robić wszystko aby każde dziecko, każdego dnia wracało ze szkoły bez urazów fizycznych jak również psychicznych.
Prawda. Z posiadaniem dziecka w tym kraju jest jak obowiązkowym braniem kredytu na dom/mieszkanie. Nie wziąłeś kredytu? No jak to? A skąd masz kasę? Na pewno ukradłeś. Dokładnie tak samo jest z posiadaniem dziecka - no jak to? Jeszcze nie macie? Tyle lat po ślubie. Do tego dochodzi jeden zwyczaj, który mnie zawsze śmieszył, a mianowicie obowiązek ożenku w wieku 20 lat jeśli mieszkasz na wsi. Bo tak wypada i już. Nie ważne, że "na kupie w jedny chałupie", ale z obrączką na ręce.
Dziecko się ma a nie posiada. Posiadać mozesz samochód lub długopis.