Admin (lokalna menda) na antypodach Forum III: Państwo kontra Zawsze Mam Rację
Nikt nie wie, kto pierwszy złożył zawiadomienie. Podejrzewa się użytkownika „ŹródłoPoproszę”, ale dowodów brak, bo wszystko było należycie udokumentowane, przypisane i opatrzone numerem paragrafu.
Pewnego poranka Admin otrzymał oficjalne pismo. Nie było to zgłoszenie, nie był to raport, nie był to nawet pasywno-agresywny komentarz.
To był akt oskarżenia.
Zarzuty brzmiały poważnie:
1. Nadużywanie funkcji „Edytuj” w celu poprawiania cudzej ortografii bez zgody emocjonalnej autora.
2 Wielokrotne stosowanie ironii z pozycji uprzywilejowanej.
3. Uporczywe posługiwanie się argumentem „Regulamin mówi jasno”, mimo że nikt nie pytał.
Na sali sądowej panowała cisza jak w zamkniętym wątku. Prokurator — człowiek o spojrzeniu moderatora z doświadczeniem bojowym — wstał i powiedział:
— Wysoki Sądzie, oskarżony przez lata sprawował władzę absolutną. Banował, zamykał, przenosił do kosza. Twierdził, że czyni to dla dobra społeczności. Ale czy społeczność prosiła?
Admin chciał zaprotestować. Podnieść rękę. Wnioskować o doprecyzowanie. Wnieść o połączenie spraw.
— Sprzeciw! — krzyknął automatycznie.
— Oddalony — odparł sędzia, nawet nie patrząc w jego stronę. — Tu nie ma przycisku „Zamknij wątek”.
Dowody były niepodważalne. Archiwalne screeny. Cytaty. Statystyki banów. Wykres przedstawiający korelację między humorem Admina a długością kar.
Najgorszy był jednak fragment nagrania, w którym Admin mówił:
— To dla waszego dobra.
Sala westchnęła.
Wyrok zapadł szybko.
— Sąd skazuje oskarżonego na bezwzględną karę pozbawienia wolności. Kilka ładnych lat. Bez dostępu do panelu administracyjnego.
Admin pobladł.
— A… tryb tylko do odczytu? — zapytał cicho.
— Bez logowania — odpowiedział sędzia.
*
Zakład karny przyjął go bez ceremonii. Cela numer 404. Symbolicznie nieodnaleziona.
Pierwszej nocy próbował ustalić regulamin spacerniaka. Drugiej — zaproponował system kolejkowy do prysznica. Trzeciej otrzymał stanowczą informację od współosadzonego, że „tu się nie moderuje, tu się siedzi”.
To było nowe doświadczenie.
W więzieniu nikt nie zgłaszał postów. Konflikty rozwiązywano bez formularza. Dyskusje nie miały przycisku „Cytuj”. A kiedy ktoś mówił coś obraźliwego, nie można było kliknąć „Zgłoś nadużycie”.
Admin czuł się bezradny. Po raz pierwszy w życiu jego władza była równa zeru.
Z czasem jednak zaczął obserwować.
Zauważył, że nawet tu istnieje hierarchia. Niepisany regulamin. Moderatorzy celi — najstarsi stażem. Banhammer zastąpiony spojrzeniem, które mówiło więcej niż tysiąc ostrzeżeń.
Pewnego dnia wywiązała się sprzeczka o telewizor.
Admin wstał.
— Proponuję głosowanie — powiedział odruchowo.
Cisza.
— Albo… — poprawił się — możemy po prostu ustalić harmonogram.
Ku jego zdziwieniu, zadziałało.
Tak zaczęło się jego nowe życie. Nie jako władcy. Jako mediatora.
Nie miał uprawnień. Nie miał plakietki. Nie miał nawet hasła do czegokolwiek. Ale miał doświadczenie w chaosie.
Z biegiem lat przestał mówić „Regulamin mówi jasno”. Zaczął mówić „Dogadajmy się”.
A gdy w końcu, po kilku ładnych latach, brama więzienia otworzyła się z metalicznym zgrzytem, Admin wyszedł na wolność odmieniony.
Na Antypodach Forum wciąż istniało. Społeczność radziła sobie świetnie. Nikt go nie przywoływał. Nikt nie pisał dramatycznych apeli.
Zalogował się.
System zapytał:
„Czy na pewno chcesz przywrócić dawne uprawnienia?”
Admin patrzył długo.
Bardzo długo.
A potem kliknął: „Nie teraz.”
Bo zrozumiał coś, czego nie było w żadnym regulaminie.
Największą władzą nie jest możliwość zbanowania świata.
Jest możliwość powstrzymania się.
Lokalną ośmiogwiazdkową, tusknietą menda jesteś ty i tobie podobni.
Mroczne powiązania Rosjanki od Giertycha. Dyrektor Sbierbanku, objęty sankcjami bankier i jubilerzy z Kostromy
Victoria Beninger, znana również pod rosyjskim nazwiskiem Wiktoria Olegowna Kriażewa – tajemnicza postać pojawiająca się w głośnej aferze Polnordu i kancelarii Romana Giertycha – prowadziła interesy z ludźmi z samego jądra rosyjskiego reżimu. Jak sprawdził portal Niezalezna.pl, Beninger była we władzach szwajcarskich spółek, w których zasiadali m.in. Konstantyn Szulga (były dyrektor państwowego Sbierbanku), Andriej Kurennych (powiązany ze zbrojeniowym gigantem Sibur), objęty sankcjami USA i Wielkiej Brytanii finansista Anselm Schmucki, a także Aleksiej i Elena Sokołowowie – twórcy jubilerskiego imperium wspieranego przez aparat finansowy Kremla.
Państwo Tuska to państwo bezprawia, korupcji, złodziejstwa i świetych krów z parasolem ochronnym.
I ta ludzka menda uciekła, bo polski wymiar ...... tak działa wobec swoich.
"Paweł Kozanecki poszukiwany przez policję. To adwokat od "trumien na kółkach"
Skazany za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym łódzki adwokat Paweł Kozanecki jest poszukiwany przez policję. To prawnik, który zasłynął pogardliwą wypowiedzią o "trumnach na kółkach"."
c.d. 20:37 Adwokat Paweł Kozanecki został skazany prawomocnie za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety. Sąd Okręgowy w Olsztynie złagodził wyrok sądu I instancji (w kwietniu 2025 r. Kozanecki usłyszał w I instancji wyrok dwóch lat więzienia i pięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych) i skazał go na rok i sześć miesięcy więzienia oraz czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Po skazaniu na 1,5 roku więzienia ze strony skazanego adwokata wpłynął wniosek o możliwość odbywania kary w systemie dozoru elektronicznego. Sąd Okręgowy w Łodzi odmówił wstrzymania wykonania kary do czasu rozpoznania wniosku. Kara podlega więc wykonaniu.
Silni wobec słabych i słabi wobec silnych!
Dzięki, DżiPiTi!
to nie "DżiPiTi", ale
Ten też ucieka
https://www.salon24.pl/newsroom/1502026,adwokat-od-trumien-na-kolkach-poszukiwany-jest-list-gonczy