PiS vs. KO. Tak zadłużają kraj koalicjanci 13-grudnia w trakcie swoich krótkich rządów. Za rok zostaną wywiezieni na taczkach i prawica wróci do władzy, żeby ocalić ten kraj od totalnej zależności od wierzycieli.
Prawica przywróci również produkcję w branżach, które zapewniają egzystencję narodu.
Pamiętajcie o tym przy urnach w 2027 roku.
Pamiętajcie czy pamiętajmy?
Te procenty dotyczą zadłużenia Polski w stosunku do PKB, a nie alkoholu.
Porównania typu „49% vs 67% PKB” mogą być mylące bez kontekstu:
liczy się metodologia (np. krajowa vs unijna - tzw. EDP),
moment pomiaru (koniec roku vs prognozy),
sytuacja gospodarcza (pandemia, inflacja, wojna w regionie),
wydatki jednorazowe (np. tarcze antykryzysowe, zbrojenia).
Dług publiczny w relacji do PKB w Polsce faktycznie rósł w ostatnich latach, ale to trend widoczny w większości Europy po kryzysach takich jak pandemia COVID-19 czy wzrost wydatków obronnych. Sama liczba nie mówi jeszcze, czy sytuacja jest „zła” - ważne są też:
- tempo wzrostu gospodarki,
- koszt obsługi długu,
- struktura zadłużenia.
Zgadza się.
Metodologia - ta sama.
Moment pomiaru - ten sam.
Sytuacja gospodarcza - wojna trwała półtora roku w momencie przejęcia władzy przez obecny rząd.
Wydatki jednorazowe - lata 2020 i 2022 generowały takowe ze względu na pandemię i wojnę, a dług nie urósł.
Tempo wzrostu gospodarki - no właśnie jak stosunek zadłużenia do PKB jest coraz większy to może to być spowodowane zarówno wzrostem zadłużenia jak i spadkiem PKB.
Koszt obsługi długu - to tłumaczy się samo.
Struktura zadłużenia - no właśnie, od kogo pożyczamy?
Wszystko to oznacza gorszy gospodarczo wynik tego rządu w porównaniu z poprzednim. Obecny rząd zadłuża Polskę na potęgę i to nie jest przypadek.