Ostrowiec Świętokrzyski - Widok na fragment miasta

Ostrowiec Świętokrzyski www.ostrowiecnr1.pl

Szukaj
Właściciel portalu


- Reklama -

Logowanie

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Zaloguj się, aby zbaczyć, kto jest teraz on-line.
Aktualna sonda
Czy jesteś za przeprowadzeniem w Ostrowcu Świętokrzyskim referendum odwołującego prezydenta miasta
Aby skorzystać
z mailingu, wpisz...
Korzystając z Portalu zgadzasz się na postanowienia Regulaminu.
Aktualny widok mógłby udostępnić posty, które oczekują na weryfikację (m.in. sprawdzenie, czy są zgodne z Zasadami Forum). Jednak w tym wątku brak jest takich postów. Przywróć zwykły widok wątku „300 milionów złotych od PO dla banderowców”.
      • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 78

        Odp.: 300 milionów złotych od PO dla Ukraincow

        To dziwne bo my jakos z banderowskimi flagami nie biegamy po mieście a Ukraińcy wprost przeciwnie. Szkiełka pora dziadku zmienić, bo flag banderowskich na tvn-owskich relacjach z Majdanu nie widziałeś. :/

        Gość
        Zgłoś
        Odpowiedz
        • Odp.: 300 milionów złotych od PO dla Ukraincow

          Wiecej widze niz ty mlodziaku i mam zdrowsze podejscie niz wasze "ugotowane glowki w nadmiarze histerii"

          pismen
          Zgłoś
          Odpowiedz
          • Odp.: 300 milionów złotych od PO dla Ukraincow

            no to te flagi też widziałeś ?

            czy czekasz jeszcze na oficjalne stanowisko Partii w tej sprawie ?

            Gość
            Zgłoś
            Odpowiedz
            • Odp.: 300 milionów złotych od PO dla Ukraincow

              Czy pismen zmienił dziś zdanie?

              Gość
              Zgłoś
              Odpowiedz
              • Odp.: 300 milionów złotych od PO dla Ukraincow

                Zełenski bez polskiego orderu? Nawrocki nie pozostawił złudzeń!

                się

                „8 czerwca odbędzie się posiedzenie kapituły orderu Orła białego, zaproponowałem, aby jednym z punktów było odebranie prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Oczywiście to nie jest decyzja prezydenta. Ostateczna decyzja jest prezydenta, ale mówiąc o pewnych mechanizmach, musi odbyć się kapituła. Jestem oburzony” - powiedział prezydent Karol Nawrocki, odnosząc się do haniebnej sytuacji na Ukrainie, gdzie tamtejszy prezydent uhonorował zbrodniczą UPA.

                https://wpolityce.pl/polityka/761432-zelenski-bez-polskiego-orderu-nawrocki-nie-pozostawil-zludzen

                Gość
                Zgłoś
                Odpowiedz
                • Odp.: 300 milionów złotych od PO dla Ukraincow

                  Z linku wyżej:

                  W związku z decyzją prezydenta Ukrainy, Pana Wołodymyra Zełenskiego, o nadaniu Samodzielnemu

                  Centrum Operacji Specjalnych ‘Północ’ imienia ‘Bohaterów UPA’, zwracam się do Prezydenta RP z oficjalnym apelem o wszczęcie procedury pozbawienia prezydenta Ukrainy Orderu Orła Białego - najwyższego odznaczenia państwowego RP

                  — poinformował szef KP Konfederacji, Grzegorz Płaczek, na portalu X. Polityk dołączył do wpisu dokument, jaki trafił do prezydenta Karola Nawrockiego.

                  Gość
                  Zgłoś
                  Odpowiedz
              • Post nadrzędny dla poniższego tego posta o numerze 92

                Odp.: 300 milionów złotych od PO dla Ukraincow

                Uwaga! Materiały zawarte w dodatku prasowym zawierają drastyczne treści i mogą być nieodpowiednie dla osób, które nie ukończyły 18 lat

                WOŁYŃ NIEZABLIŹNIONY.

                MIJA 80 LAT OD ZBRODNI

                WOŁYŃSKIEJ.

                TYSIĄCE JEJ OFIAR

                DO DZIŚ NIE MAJĄ GROBÓW

                DR KAROL NAWROCKI

                Prezes IPN

                Krótko po drugiej

                w nocy rozległo się

                walenie w drzwi.

                Chwilę później

                do mieszkania wtargnęli

                Ukraińcy. „Jeden

                miał karabin, a drugi miał naszą

                siekierę” – zapamiętała Halina Adamowicz

                z domu Stankiewicz, wówczas

                dziewięcioletnia dziewczynka.

                Pierwsza kula dosięgła jej maleńką

                siostrę Jadwigę, śpiącą w kołysce.

                Strzał okazał się śmiertelny. W tym

                samym domu napastnicy zabili też

                matkę dziewczynek, 27-letnią Reginę

                Stankiewicz, i ich 60-letnią babcię

                Stanisławę Barszcz. „Mamusia leżała

                w kałuży krwi. [...] Od babci też

                struga krwi płynęła, a ta siostra malutka

                to tak jakby spała” – wspominała

                wiele lat później pani Halina.

                Ona i jej młodsza o dwa lata siostra

                Natalia przeżyły tylko dzięki ogromnemu

                szczęściu. Lekko ranne, udawały

                martwe i nie odezwały się ani

                słowem, aż mordercy wyszli. Przeżył

                też ojciec dziewczynek, 34-letni

                Stefan Stankiewicz. Od kilku dni nie

                nocował wtedy w domu – spał

                w zbożu. Słyszał o ukraińskich napadach

                na polskie wioski, ale był przekonany,

                że kobiet i dzieci nikt nie

                skrzywdzi. Stało się inaczej.

                Ta zbrodnia wydarzyła się 11 lipca

                1943 r. w Gurowie w powiecie włodzimierskim.

                Tylko w tej jednej wsi oddział

                Ukraińskiej Armii Powstańczej

                wymordował około dwustu Polaków.

                Tego samego dnia UPA – z udziałem

                okolicznej ludności ukraińskiej – zaatakowała

                jeszcze niemal sto innych

                miejscowości, przede wszystkim

                w powiatach horochowskim i włodzimierskim.

                Ta skoordynowana akcja

                przeszła do historii jako „krwawa niedziela”

                – apogeum fali mordów dokonywanych

                na Polakach przez ukraińskich

                nacjonalistów. Antypolski terror

                szalał jeszcze przez kolejne dwa lata –

                najpierw na Wołyniu, później w Małopolsce

                Wschodniej i na Lubelszczyźnie.

                Ostrożne szacunki badaczy mówią

                o około 100 tys. ofiar śmiertelnych.

                Po I wojnie światowej Ukraińcy

                – inaczej niż Polacy – nie zdołali

                stworzyć trwałej państwowości.

                Liczna mniejszość ukraińska znalazła

                się w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej,

                a w jej południowowschodnich

                województwach stanowiła

                wręcz grupę dominującą.

                W odróżnieniu od Symona Petlury

                (1879–1926), który w 1920 r. postawił

                na sojusz z Polską, młodzi ukraińscy

                nacjonaliści widzieli w II RP wroga.

                W swych staraniach o niepodległą

                Ukrainę na długo przed II wojną

                światową dopuszczali stosowanie

                najokrutniejszych metod. Mychajło

                Kołodziński, szef referatu wojskowego

                Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów,

                pisał bez ogródek: „Mając

                na celu wolne państwo ukraińskie,

                idźmy doń wszystkimi środkami

                i wszystkimi szlakami. Nie

                wstydźmy się mordów, grabieży

                i podpaleń. W walce nie ma etyki”.

                Masowe zbrodnie niemieckie i sowieckie

                w czasie II wojny światowej

                jeszcze bardziej ośmieliły OUN. I choć,

                zwłaszcza po klęsce Wehrmachtu

                pod Stalingradem, realnym zagrożeniem

                dla sprawy ukraińskiej był

                przede wszystkim ZSRS, nacjonaliści

                z OUN i UPA postanowili uderzyć

                w najłatwiejszy cel – polską ludność

                cywilną, żyjącą w tym okresie pod niemiecką

                okupacją i pozbawioną

                ochrony. 9 lutego 1943 r. sotnia UPA

                podstępnie wymordowała mieszkańców

                Parośli na Wołyniu. Był to dopiero

                początek długiej fali zbrodni dokonywanych

                w najstraszliwszy sposób, często

                przy użyciu siekier i kos. Na prowincji

                Polacy byli na ogół bezbronni –

                dopiero z czasem zaczęto tworzyć

                ośrodki samoobrony i sformowano 27.

                Wołyńską Dywizję Piechoty AK. Setki

                tysięcy osób zostały zmuszone

                do opuszczenia swych domów w poszukiwaniu

                ratunku w większych miastach

                kresowych albo jeszcze dalej,

                po drugiej stronie Bugu.

                Stefan Stankiewicz i dwie jego

                córki, które przeżyły masakrę w Gurowie,

                przez Lwów dotarli do Przeworska.

                Tam doczekali końca wojny,

                a potem osiedlili się w Majewie

                pod Elblągiem. Nigdy nie było im

                dane wrócić w rodzinne strony.

                Od kilku lat, 11 lipca – w rocznicę

                „krwawej niedzieli” – obchodzimy

                Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa

                dokonanego przez ukraińskich

                nacjonalistów na obywatelach

                II RP. Instytut Pamięci Narodowej

                nie ustanie w wysiłkach, aby Polacy

                pomordowani na Wołyniu mieli

                swoje cmentarze. Przesłanie jest jasne:

                „Nie o zemstę, lecz o pamięć

                wołają ofiary”. Głęboko wierzę, że

                przez prawdę i dialog Polakom

                i Ukraińcom uda się dojść do autentycznego

                pojednania.

                WOŁYŃ NIEZABLIŹNIONY.

                MIJA 80 LAT OD ZBRODNI

                WOŁYŃSKIEJ.

                TYSIĄCE JEJ OFIAR

                DO DZIŚ NIE MAJĄ GROBÓW FOT. MIKOŁAJ BUJAK IPN)

                | 80 lat temu na Wołyniu... PONIEDZIAŁEK

                10 LIPCA 2023

                Dr Karol Nawrocki, Prezes Instytutu Pamięci

                DR KAROL NAWROCKI

                Prezes IPN

                Krótko po drugiej

                w nocy rozległo się

                walenie w drzwi.

                Chwilę później

                do mieszkania wtargnęli

                Ukraińcy. „Jeden

                miał karabin, a drugi miał naszą

                siekierę” – zapamiętała Halina Adamowicz

                z domu Stankiewicz, wówczas

                dziewięcioletnia dziewczynka.

                Pierwsza kula dosięgła jej maleńką

                siostrę Jadwigę, śpiącą w kołysce.

                Strzał okazał się śmiertelny. W tym

                samym domu napastnicy zabili też

                matkę dziewczynek, 27-letnią Reginę

                Stankiewicz, i ich 60-letnią babcię

                Stanisławę Barszcz. „Mamusia leżała

                w kałuży krwi. [...] Od babci też

                struga krwi płynęła, a ta siostra malutka

                to tak jakby spała” – wspominała

                wiele lat później pani Halina.

                Ona i jej młodsza o dwa lata siostra

                Natalia przeżyły tylko dzięki ogromnemu

                szczęściu. Lekko ranne, udawały

                martwe i nie odezwały się ani

                słowem, aż mordercy wyszli. Przeżył

                też ojciec dziewczynek, 34-letni

                Stefan Stankiewicz. Od kilku dni nie

                nocował wtedy w domu – spał

                w zbożu. Słyszał o ukraińskich napadach

                na polskie wioski, ale był przekonany,

                że kobiet i dzieci nikt nie

                skrzywdzi. Stało się inaczej.

                Ta zbrodnia wydarzyła się 11 lipca

                1943 r. w Gurowie w powiecie włodzimierskim.

                Tylko w tej jednej wsi oddział

                Ukraińskiej Armii Powstańczej

                wymordował około dwustu Polaków.

                Tego samego dnia UPA – z udziałem

                okolicznej ludności ukraińskiej – zaatakowała

                jeszcze niemal sto innych

                miejscowości, przede wszystkim

                w powiatach horochowskim i włodzimierskim.

                Ta skoordynowana akcja

                przeszła do historii jako „krwawa niedziela”

                – apogeum fali mordów dokonywanych

                na Polakach przez ukraińskich

                nacjonalistów. Antypolski terror

                szalał jeszcze przez kolejne dwa lata –

                najpierw na Wołyniu, później w Małopolsce

                Wschodniej i na Lubelszczyźnie.

                Ostrożne szacunki badaczy mówią

                o około 100 tys. ofiar śmiertelnych.

                Po I wojnie światowej Ukraińcy

                – inaczej niż Polacy – nie zdołali

                stworzyć trwałej państwowości.

                Liczna mniejszość ukraińska znalazła

                się w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej,

                a w jej południowowschodnich

                województwach stanowiła

                wręcz grupę dominującą.

                W odróżnieniu od Symona Petlury

                (1879–1926), który w 1920 r. postawił

                na sojusz z Polską, młodzi ukraińscy

                nacjonaliści widzieli w II RP wroga.

                W swych staraniach o niepodległą

                Ukrainę na długo przed II wojną

                światową dopuszczali stosowanie

                najokrutniejszych metod. Mychajło

                Kołodziński, szef referatu wojskowego

                Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów,

                pisał bez ogródek: „Mając

                na celu wolne państwo ukraińskie,

                idźmy doń wszystkimi środkami

                i wszystkimi szlakami. Nie

                wstydźmy się mordów, grabieży

                i podpaleń. W walce nie ma etyki”.

                Masowe zbrodnie niemieckie i sowieckie

                w czasie II wojny światowej

                jeszcze bardziej ośmieliły OUN. I choć,

                zwłaszcza po klęsce Wehrmachtu

                pod Stalingradem, realnym zagrożeniem

                dla sprawy ukraińskiej był

                przede wszystkim ZSRS, nacjonaliści

                z OUN i UPA postanowili uderzyć

                w najłatwiejszy cel – polską ludność

                cywilną, żyjącą w tym okresie pod niemiecką

                okupacją i pozbawioną

                ochrony. 9 lutego 1943 r. sotnia UPA

                podstępnie wymordowała mieszkańców

                Parośli na Wołyniu. Był to dopiero

                początek długiej fali zbrodni dokonywanych

                w najstraszliwszy sposób, często

                przy użyciu siekier i kos. Na prowincji

                Polacy byli na ogół bezbronni –

                dopiero z czasem zaczęto tworzyć

                ośrodki samoobrony i sformowano 27.

                Wołyńską Dywizję Piechoty AK. Setki

                tysięcy osób zostały zmuszone

                do opuszczenia swych domów w poszukiwaniu

                ratunku w większych miastach

                kresowych albo jeszcze dalej,

                po drugiej stronie Bugu.

                Stefan Stankiewicz i dwie jego

                córki, które przeżyły masakrę w Gurowie,

                przez Lwów dotarli do Przeworska.

                Tam doczekali końca wojny,

                a potem osiedlili się w Majewie

                pod Elblągiem. Nigdy nie było im

                dane wrócić w rodzinne strony.

                Od kilku lat, 11 lipca – w rocznicę

                „krwawej niedzieli” – obchodzimy

                Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa

                dokonanego przez ukraińskich

                nacjonalistów na obywatelach

                II RP. Instytut Pamięci Narodowej

                nie ustanie w wysiłkach, aby Polacy

                pomordowani na Wołyniu mieli

                swoje cmentarze. Przesłanie jest jasne:

                „Nie o zemstę, lecz o pamięć

                wołają ofiary”. Głęboko wierzę, że

                przez prawdę i dialog Polakom

                i Ukraińcom uda się dojść do autentycznego

                pojednania.

                WOŁYŃ NIEZABLIŹNIONY.

                MIJA 80 LAT OD ZBRODNI

                WOŁYŃSKIEJ.

                TYSIĄCE JEJ OFIAR

                DO DZIŚ NIE MAJĄ GROBÓW FOT. MIKOŁAJ BUJAK (

                IPN)

                2 | 80 lat temu na Wołyniu... PONIEDZIAŁEK

                10 LIPCA 2023

                Dr Karol Nawrocki, Prezes Instytutu Pamięci

                Gość
                Zgłoś
                Odpowiedz
                • Odp.: 300 milionów złotych od PO dla Ukraincow

                  Popieram propozycje Pana Prezydenta Rzeczpospolitej Karola Nawrockiego odebrania Zełeńskiemu Orderu Orła Białego. Kto w kontekście olbrzymiej dziś pomocy Polski pluje na pamięć pomordowanych w najbardziej bestialski sposób jakiego człowiek pojąć nie może, ponad 120 tys. Polaków przez bandytów UPA na Wołyniu, nie zasługuje nie tylko na najwyższe odznaczenie państwowe w Polsce, ale na jakikolwiek szacunek.

                  Gość
                  Zgłoś
                  Odpowiedz
14 postów w tym wątku zostało wyłączonych z wyświetlania ze względu na sprzeczność z Zasadami Forum lub czasowo. Możesz wyświetlić wątek wraz z tymi postami.

- Reklama -
- Ogłoszenie społeczne -

- Reklama -

- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -
Losowa firma:Dodaj firmę