To dziwne bo my jakos z banderowskimi flagami nie biegamy po mieście a Ukraińcy wprost przeciwnie. Szkiełka pora dziadku zmienić, bo flag banderowskich na tvn-owskich relacjach z Majdanu nie widziałeś. :/
no to te flagi też widziałeś ?
czy czekasz jeszcze na oficjalne stanowisko Partii w tej sprawie ?
Zełenski bez polskiego orderu? Nawrocki nie pozostawił złudzeń!
się
„8 czerwca odbędzie się posiedzenie kapituły orderu Orła białego, zaproponowałem, aby jednym z punktów było odebranie prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Oczywiście to nie jest decyzja prezydenta. Ostateczna decyzja jest prezydenta, ale mówiąc o pewnych mechanizmach, musi odbyć się kapituła. Jestem oburzony” - powiedział prezydent Karol Nawrocki, odnosząc się do haniebnej sytuacji na Ukrainie, gdzie tamtejszy prezydent uhonorował zbrodniczą UPA.
https://wpolityce.pl/polityka/761432-zelenski-bez-polskiego-orderu-nawrocki-nie-pozostawil-zludzen
Z linku wyżej:
W związku z decyzją prezydenta Ukrainy, Pana Wołodymyra Zełenskiego, o nadaniu Samodzielnemu
Centrum Operacji Specjalnych ‘Północ’ imienia ‘Bohaterów UPA’, zwracam się do Prezydenta RP z oficjalnym apelem o wszczęcie procedury pozbawienia prezydenta Ukrainy Orderu Orła Białego - najwyższego odznaczenia państwowego RP
— poinformował szef KP Konfederacji, Grzegorz Płaczek, na portalu X. Polityk dołączył do wpisu dokument, jaki trafił do prezydenta Karola Nawrockiego.
Uwaga! Materiały zawarte w dodatku prasowym zawierają drastyczne treści i mogą być nieodpowiednie dla osób, które nie ukończyły 18 lat
WOŁYŃ NIEZABLIŹNIONY.
MIJA 80 LAT OD ZBRODNI
WOŁYŃSKIEJ.
TYSIĄCE JEJ OFIAR
DO DZIŚ NIE MAJĄ GROBÓW
DR KAROL NAWROCKI
Prezes IPN
Krótko po drugiej
w nocy rozległo się
walenie w drzwi.
Chwilę później
do mieszkania wtargnęli
Ukraińcy. „Jeden
miał karabin, a drugi miał naszą
siekierę” – zapamiętała Halina Adamowicz
z domu Stankiewicz, wówczas
dziewięcioletnia dziewczynka.
Pierwsza kula dosięgła jej maleńką
siostrę Jadwigę, śpiącą w kołysce.
Strzał okazał się śmiertelny. W tym
samym domu napastnicy zabili też
matkę dziewczynek, 27-letnią Reginę
Stankiewicz, i ich 60-letnią babcię
Stanisławę Barszcz. „Mamusia leżała
w kałuży krwi. [...] Od babci też
struga krwi płynęła, a ta siostra malutka
to tak jakby spała” – wspominała
wiele lat później pani Halina.
Ona i jej młodsza o dwa lata siostra
Natalia przeżyły tylko dzięki ogromnemu
szczęściu. Lekko ranne, udawały
martwe i nie odezwały się ani
słowem, aż mordercy wyszli. Przeżył
też ojciec dziewczynek, 34-letni
Stefan Stankiewicz. Od kilku dni nie
nocował wtedy w domu – spał
w zbożu. Słyszał o ukraińskich napadach
na polskie wioski, ale był przekonany,
że kobiet i dzieci nikt nie
skrzywdzi. Stało się inaczej.
Ta zbrodnia wydarzyła się 11 lipca
1943 r. w Gurowie w powiecie włodzimierskim.
Tylko w tej jednej wsi oddział
Ukraińskiej Armii Powstańczej
wymordował około dwustu Polaków.
Tego samego dnia UPA – z udziałem
okolicznej ludności ukraińskiej – zaatakowała
jeszcze niemal sto innych
miejscowości, przede wszystkim
w powiatach horochowskim i włodzimierskim.
Ta skoordynowana akcja
przeszła do historii jako „krwawa niedziela”
– apogeum fali mordów dokonywanych
na Polakach przez ukraińskich
nacjonalistów. Antypolski terror
szalał jeszcze przez kolejne dwa lata –
najpierw na Wołyniu, później w Małopolsce
Wschodniej i na Lubelszczyźnie.
Ostrożne szacunki badaczy mówią
o około 100 tys. ofiar śmiertelnych.
Po I wojnie światowej Ukraińcy
– inaczej niż Polacy – nie zdołali
stworzyć trwałej państwowości.
Liczna mniejszość ukraińska znalazła
się w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej,
a w jej południowowschodnich
województwach stanowiła
wręcz grupę dominującą.
W odróżnieniu od Symona Petlury
(1879–1926), który w 1920 r. postawił
na sojusz z Polską, młodzi ukraińscy
nacjonaliści widzieli w II RP wroga.
W swych staraniach o niepodległą
Ukrainę na długo przed II wojną
światową dopuszczali stosowanie
najokrutniejszych metod. Mychajło
Kołodziński, szef referatu wojskowego
Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów,
pisał bez ogródek: „Mając
na celu wolne państwo ukraińskie,
idźmy doń wszystkimi środkami
i wszystkimi szlakami. Nie
wstydźmy się mordów, grabieży
i podpaleń. W walce nie ma etyki”.
Masowe zbrodnie niemieckie i sowieckie
w czasie II wojny światowej
jeszcze bardziej ośmieliły OUN. I choć,
zwłaszcza po klęsce Wehrmachtu
pod Stalingradem, realnym zagrożeniem
dla sprawy ukraińskiej był
przede wszystkim ZSRS, nacjonaliści
z OUN i UPA postanowili uderzyć
w najłatwiejszy cel – polską ludność
cywilną, żyjącą w tym okresie pod niemiecką
okupacją i pozbawioną
ochrony. 9 lutego 1943 r. sotnia UPA
podstępnie wymordowała mieszkańców
Parośli na Wołyniu. Był to dopiero
początek długiej fali zbrodni dokonywanych
w najstraszliwszy sposób, często
przy użyciu siekier i kos. Na prowincji
Polacy byli na ogół bezbronni –
dopiero z czasem zaczęto tworzyć
ośrodki samoobrony i sformowano 27.
Wołyńską Dywizję Piechoty AK. Setki
tysięcy osób zostały zmuszone
do opuszczenia swych domów w poszukiwaniu
ratunku w większych miastach
kresowych albo jeszcze dalej,
po drugiej stronie Bugu.
Stefan Stankiewicz i dwie jego
córki, które przeżyły masakrę w Gurowie,
przez Lwów dotarli do Przeworska.
Tam doczekali końca wojny,
a potem osiedlili się w Majewie
pod Elblągiem. Nigdy nie było im
dane wrócić w rodzinne strony.
Od kilku lat, 11 lipca – w rocznicę
„krwawej niedzieli” – obchodzimy
Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa
dokonanego przez ukraińskich
nacjonalistów na obywatelach
II RP. Instytut Pamięci Narodowej
nie ustanie w wysiłkach, aby Polacy
pomordowani na Wołyniu mieli
swoje cmentarze. Przesłanie jest jasne:
„Nie o zemstę, lecz o pamięć
wołają ofiary”. Głęboko wierzę, że
przez prawdę i dialog Polakom
i Ukraińcom uda się dojść do autentycznego
pojednania.
WOŁYŃ NIEZABLIŹNIONY.
MIJA 80 LAT OD ZBRODNI
WOŁYŃSKIEJ.
TYSIĄCE JEJ OFIAR
DO DZIŚ NIE MAJĄ GROBÓW FOT. MIKOŁAJ BUJAK IPN)
| 80 lat temu na Wołyniu... PONIEDZIAŁEK
10 LIPCA 2023
Dr Karol Nawrocki, Prezes Instytutu Pamięci
DR KAROL NAWROCKI
Prezes IPN
Krótko po drugiej
w nocy rozległo się
walenie w drzwi.
Chwilę później
do mieszkania wtargnęli
Ukraińcy. „Jeden
miał karabin, a drugi miał naszą
siekierę” – zapamiętała Halina Adamowicz
z domu Stankiewicz, wówczas
dziewięcioletnia dziewczynka.
Pierwsza kula dosięgła jej maleńką
siostrę Jadwigę, śpiącą w kołysce.
Strzał okazał się śmiertelny. W tym
samym domu napastnicy zabili też
matkę dziewczynek, 27-letnią Reginę
Stankiewicz, i ich 60-letnią babcię
Stanisławę Barszcz. „Mamusia leżała
w kałuży krwi. [...] Od babci też
struga krwi płynęła, a ta siostra malutka
to tak jakby spała” – wspominała
wiele lat później pani Halina.
Ona i jej młodsza o dwa lata siostra
Natalia przeżyły tylko dzięki ogromnemu
szczęściu. Lekko ranne, udawały
martwe i nie odezwały się ani
słowem, aż mordercy wyszli. Przeżył
też ojciec dziewczynek, 34-letni
Stefan Stankiewicz. Od kilku dni nie
nocował wtedy w domu – spał
w zbożu. Słyszał o ukraińskich napadach
na polskie wioski, ale był przekonany,
że kobiet i dzieci nikt nie
skrzywdzi. Stało się inaczej.
Ta zbrodnia wydarzyła się 11 lipca
1943 r. w Gurowie w powiecie włodzimierskim.
Tylko w tej jednej wsi oddział
Ukraińskiej Armii Powstańczej
wymordował około dwustu Polaków.
Tego samego dnia UPA – z udziałem
okolicznej ludności ukraińskiej – zaatakowała
jeszcze niemal sto innych
miejscowości, przede wszystkim
w powiatach horochowskim i włodzimierskim.
Ta skoordynowana akcja
przeszła do historii jako „krwawa niedziela”
– apogeum fali mordów dokonywanych
na Polakach przez ukraińskich
nacjonalistów. Antypolski terror
szalał jeszcze przez kolejne dwa lata –
najpierw na Wołyniu, później w Małopolsce
Wschodniej i na Lubelszczyźnie.
Ostrożne szacunki badaczy mówią
o około 100 tys. ofiar śmiertelnych.
Po I wojnie światowej Ukraińcy
– inaczej niż Polacy – nie zdołali
stworzyć trwałej państwowości.
Liczna mniejszość ukraińska znalazła
się w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej,
a w jej południowowschodnich
województwach stanowiła
wręcz grupę dominującą.
W odróżnieniu od Symona Petlury
(1879–1926), który w 1920 r. postawił
na sojusz z Polską, młodzi ukraińscy
nacjonaliści widzieli w II RP wroga.
W swych staraniach o niepodległą
Ukrainę na długo przed II wojną
światową dopuszczali stosowanie
najokrutniejszych metod. Mychajło
Kołodziński, szef referatu wojskowego
Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów,
pisał bez ogródek: „Mając
na celu wolne państwo ukraińskie,
idźmy doń wszystkimi środkami
i wszystkimi szlakami. Nie
wstydźmy się mordów, grabieży
i podpaleń. W walce nie ma etyki”.
Masowe zbrodnie niemieckie i sowieckie
w czasie II wojny światowej
jeszcze bardziej ośmieliły OUN. I choć,
zwłaszcza po klęsce Wehrmachtu
pod Stalingradem, realnym zagrożeniem
dla sprawy ukraińskiej był
przede wszystkim ZSRS, nacjonaliści
z OUN i UPA postanowili uderzyć
w najłatwiejszy cel – polską ludność
cywilną, żyjącą w tym okresie pod niemiecką
okupacją i pozbawioną
ochrony. 9 lutego 1943 r. sotnia UPA
podstępnie wymordowała mieszkańców
Parośli na Wołyniu. Był to dopiero
początek długiej fali zbrodni dokonywanych
w najstraszliwszy sposób, często
przy użyciu siekier i kos. Na prowincji
Polacy byli na ogół bezbronni –
dopiero z czasem zaczęto tworzyć
ośrodki samoobrony i sformowano 27.
Wołyńską Dywizję Piechoty AK. Setki
tysięcy osób zostały zmuszone
do opuszczenia swych domów w poszukiwaniu
ratunku w większych miastach
kresowych albo jeszcze dalej,
po drugiej stronie Bugu.
Stefan Stankiewicz i dwie jego
córki, które przeżyły masakrę w Gurowie,
przez Lwów dotarli do Przeworska.
Tam doczekali końca wojny,
a potem osiedlili się w Majewie
pod Elblągiem. Nigdy nie było im
dane wrócić w rodzinne strony.
Od kilku lat, 11 lipca – w rocznicę
„krwawej niedzieli” – obchodzimy
Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa
dokonanego przez ukraińskich
nacjonalistów na obywatelach
II RP. Instytut Pamięci Narodowej
nie ustanie w wysiłkach, aby Polacy
pomordowani na Wołyniu mieli
swoje cmentarze. Przesłanie jest jasne:
„Nie o zemstę, lecz o pamięć
wołają ofiary”. Głęboko wierzę, że
przez prawdę i dialog Polakom
i Ukraińcom uda się dojść do autentycznego
pojednania.
WOŁYŃ NIEZABLIŹNIONY.
MIJA 80 LAT OD ZBRODNI
WOŁYŃSKIEJ.
TYSIĄCE JEJ OFIAR
DO DZIŚ NIE MAJĄ GROBÓW FOT. MIKOŁAJ BUJAK (
IPN)
2 | 80 lat temu na Wołyniu... PONIEDZIAŁEK
10 LIPCA 2023
Dr Karol Nawrocki, Prezes Instytutu Pamięci
Popieram propozycje Pana Prezydenta Rzeczpospolitej Karola Nawrockiego odebrania Zełeńskiemu Orderu Orła Białego. Kto w kontekście olbrzymiej dziś pomocy Polski pluje na pamięć pomordowanych w najbardziej bestialski sposób jakiego człowiek pojąć nie może, ponad 120 tys. Polaków przez bandytów UPA na Wołyniu, nie zasługuje nie tylko na najwyższe odznaczenie państwowe w Polsce, ale na jakikolwiek szacunek.