290 mln 638 tys. 590 zł wynosił w piątkowy wieczór stan licznika długu Biedronki. Uruchomiło go Stowarzyszenie "Stop Wyzyskowi - Biedronka", które chce przypomnieć o niewypłaconych pracownikom pieniądzach. Sieć handlowa do długu się nie przyznaje.
- Już w 2003 roku pani Bożena Łopacka obliczyła, iż Biedronka na skutek fałszowania ewidencji czasu pracy nie wypłaciła pracownikom za pracę w nadgodzinach ok. 125 mln zł. Kwotę tę potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku sygn. akt IV CSK 290/09. W wyroku tym Sąd Najwyższy potwierdził również, że wyzysk pracowników był planowy, a oszukiwanie dostawców było elementem strategii działania Biedronki - tłumaczy skąd się wziął pomysł licznika długu w liście otwartym Edward Gollent.
Rzeczywiście, kilka lat temu Sąd Najwyższy w uzasadnieniu do spraw związanych z Biedronką stwierdził, że Bożena Łopacka miała prawo posługiwać się kwotą 125 mln zł. Dodał jednocześnie, że nie jest to precyzyjne wyliczenie.
Skąd więc teraz 290 mln zł? Gollent, który jest szefem Stowarzyszenie "Stop Wyzyskowi - Biedronka" tłumaczy, że 2,5-krotny wzrost to efekt odsetek. Teraz to właśnie je obliczać ma licznik - dziennie wyświetlana przez niego suma powiększa się o ok. 20 tys. zł. Dokładną kwotę można zobaczyć na stronie Stowarzyszenia.
- W listach otwartych wielokrotnie pytaliśmy właściciela Jeronimo Martins Aleksandra dos Santos i zarząd Biedronki, czy zwrócą kasjerkom pieniądze, odpowiedzi do dzisiaj nie otrzymaliśmy - pisze.
Zaraz potem dodaje, że de facto dług i sam licznik mają raczej wymiar symboliczny. Choć Sąd Najwyższy rzeczywiście uznał, że Biedronka nie zapłaciła swoim pracownikom, to jednocześnie zobowiązania się przeterminowały.
- Przedawnienie po trzech latach możliwości dochodzenia wynagrodzenia na drodze cywilnej nie zmienia faktu, że Biedronka i jej właściciel Alexander Soares dos Santos pozbawili kasjerki pieniędzy i do dzisiaj tych pieniędzy nie zwrócili. Dług dalej istnieje – dodaje Stowarzyszenie.
Dziś nikt sieci nie zmusi do wypłaty zaległych pensji. Ta musiałaby na to zdecydować się tylko z własnej woli. Albo pod presją. I na to liczy Gollent, który w liście otwartym apeluje do Polaków o niekupowania w Biedronce i wybrania się do rodzimych sklepów.
money pl
Na tym polega biznes w Polsce, maksymalna polityka oszustw wobec pracowników, łamanie prawa i nie wypłacanie pieniędzy należnych pracownikowi z mocy prawa to zabijanie kapitału. Tak robią to wielkie koncerny
A PO chciała dać szefowi Biedronki medal! Chyba za oszukiwanie Polaków?
Czy w stowarzyszeniu są właściciele małych sklepików w których marża wynosi 100% a umowa o pracę jest tylko "na gębę" ?.
13:52 ty tak pracujesz? Niestety prywaciarze oszukują na każdym kroku. Najniższa na papierku... Koszmar. Jest coś takiego jak PIP należy czasem się poskarżyć i zrobić troszkę porządku.
Wczoraj, 13:52
skoro tak jest to znaczy ze sami sie na takie traktowanie godzicie. do kogo i o co pretensje?
Do pracodawcy pretensje. Jakbyś nie miała pracy to pewnie byś wzięła pierwszą lepszą. W Ostrowcu o pracę bardzo ciężko, więc nie ma co się wymądrzać. Oszukują jak tylko mogą. Mój mąż ma najniższą na papierku, ale już w tym tg zgłaszam tą firmę do PIP i innym wyzyskiwanym radzę tak samo. Kredytu nie weźmie, do emerytury liczą się grosze a tak mają wszyscy kierowcy tir_ów pewnie.
Jeszcze powiedz, że to wina pracownika, że pracodawca go oszukuje na każdym kroku. No, śmiało. Odwagi ludzie. Nie dajmy się tak traktować.