a oni to mają w ............ważne że są już radnymi a społeczeństwo nie ważne do następnych wyborów
Jak po sesji odnośnie likwidacji szkół?
Drodzy Radni od dziś goląc się lub robiąc makijaż uważnie obserwujcie lustro- może w nim pokaże się wasze prawdziwe oblicze a nie partyjne dyscyplina ?!
Gościu 20:24 chodziłaś do szkoły prawie 3 km powiadasz. Kiedyś koszono tylko sierpami, prano w balii itd. Czy to znaczy, że mamy się cofać w rozwoju?
Jak to przedszkoli nie likwidują? W PSP nr 12 właśnie jest również przedszkole!!!
Staram się ograniczać w pisaniu choć to jest trudne,przy tej ilości propagandy.To,że nasi pradziadowie powozili wolami i jak im zimno było w zimę sikali na gołe stopy to my mamy robić tak samo ?.Pluje się nam w twarz i mówi, że to dla naszego dobra a my niestety nie umiemy powiedzieć ze to deszcz juz taką mamy naturę.Zostają szkoły dużo droższe i mniejsze od naszej ale my powinniśmy się cieszyć i klaskać z tego powodu. Proszę kolejny raz o wyjaśnienie jaką cudowną ekonomię zastosuje miasto,że cała szkoła jest nieopłacalna ale pół już tak.Po tym prostym zabiegu nie będę już zadawał tego uciążliwego pytania.Pomijam juz to,że przy dużo większej liczbie dzieci byliśmy tańsi o 200 000 od droższe i mniejszej szkoły.
Niektórzy to wyłącznie i tylko swój interes i rodziny a co tam społeczeństwo.
A dlaczego nie dodasz iż w Norwegii, Szwecji północnej i innych krajach skandynawskich są domy pojedyncze czasem oddalone od siebie po kilka kilometrów, jest pełna komunikacja i dodatkowe świadczenia dla tych rodzin, w szkołach średnia w klasach mało kiedy przekracza 15 uczniów.
To dla info "ola z 22:06"
No super, mamy żłobki, a raczej chyba jeden !żłobek prywatny, (oczywiście wszyscy rodzice bogaci?!) przedszkola oblegane (zapisy najlepiej 2 lata wcześniej) szkoły coraz dalej od domu (ekstra) tylko kogo na to stać? Sama kiedyś dojeżdżałam do szkoły ze Stawek na Pułanki, ale to były inne czasy. Nie było tyle przemocy wśród młodzieży o dorosłych nie wspomnę. Teraz mamy takie czasy, że już 7-latki próbują wyciągać kasę od rówieśników. Myślę, że mniejsze szkoły bardziej sobie poradzą z takimi problemami, niż tzw. "molochy:
za moich czasów nikt nie robił szumu jak szkołę nr 3 zalała powódź i dzieci 8 letnie musiały jeździć o 6 rano ( gdzie do PSP 3 miałyby 7 min drogi pieszo)do szkoły nr 8 gdzie autobus zostawiał dzieci za mostkiem a pod górę trzeba było iść w zimę po zaspach bo 6,45 pierwsza lekcja się odbywała na korytarzu żeby dzieciom z PSP 8 nie przeszkadzać ! a tutaj wielki problem o jedną szkołe, nie każdy ma szkołę pod nosem i trzeba się z tym pogodzić. Rodzice zachowują się tak jakby kręciło się wszystko wokół ich a trzeba przyjąć sytuacje taką jaka jest.